MON nie wystąpi do prokuratury w związku z podsłuchem w restauracji
"Wicepremier, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak zdecydował, że nie złoży wniosku do prokuratury w związku z ujawnionym w jednej z restauracji urządzeniem służącym do nagrywania. Ponieważ nie doszło do nagrania, szef MON nie czuje się pokrzywdzony" - napisano w komunikacie zamieszczonym na stronie ministerstwa.
2015-04-07, 21:07
Posłuchaj
"Szef Ministerstwa Obrony Narodowej uważa, że jeśli sprawa dotyczy bezpieczeństwa państwa, odpowiednie działania powinny być podjęte przez właściwe organy państwowe. Jeśli zaś sprawa nie dotyczy oficjalnych spotkań delegacji - tak jak było w przypadku spotkania polskiej i holenderskiej delegacji na obiedzie - nie jest zadaniem MON wnioskowanie do prokuratury w tej sprawie" - głosi stanowisko resortu.
x-news.pl, TVN24
1 kwietnia w trakcie rutynowego sprawdzania jednej z warszawskich restauracji, w której miał się odbyć wspólny obiad szefa MON z minister obrony Holandii Jeanine Hennis-Plasschaert, funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego znaleźli urządzenie służące do rejestracji dźwięku i obrazu.
Ministerstwo poinformowało, że spotkanie było punktem programu pobytu minister obrony Holandii w Polsce. Oprócz szefów resortów obrony obu państw uczestniczyli w nim także pozostali członkowie delegacji, łącznie 19 osób. "Poruszane w trakcie posiłku tematy miały charakter ogólny i nie dotyczyły spraw o charakterze niejawnym" - podało MON.
W ubiegły piątek Prokuratura Okręgowa w Warszawie wystąpiła do wicepremiera z pytaniem, czy będzie wnosił o ściganie osoby, która założyła podsłuch. W dyspozycji prokuratury są urządzenia podsłuchowe i nośniki danych, w tym komputery, z tej restauracji. Trwa postępowanie sprawdzające (poprzedzające decyzję o wszczęciu śledztwa) w sprawie wykrytych urządzeń podsłuchowych.
Postępowanie to jest prowadzone w kierunku art. 267 par. 3 Kodeksu karnego, przewidującego grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto "w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem". Ściganie tego przestępstwa następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Według prokuratury nic nie wskazuje na to, że podsłuch założono specjalnie na spotkanie Siemoniaka z Hennis-Plasschaert, nie wiadomo też jeszcze, czy rejestrowało ono obraz i dźwięk, a jeśli tak - to, kto został nagrany. Odpowiedzi na te pytania może dać dopiero śledztwo.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi też śledztwo w sprawie innych podsłuchów w dwóch innych warszawskich lokalach gastronomicznych, opisanych przez "Wprost". Dotychczas śledczy ustalili, że od lipca 2013 roku podsłuchano kilkadziesiąt osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. W tej sprawie zarzuty postawiono czterem osobom.
PAP, kk
REKLAMA