Jak powiedział Janusz Ostrowski, dyrektor Zarządu Dróg i Inwestycji Miejskich białostockiego magistratu, system wyłapuje obecnie na dobę 270-280 takich kierowców, ostatniej doby - 290. Zwrócił przy tym uwagę, że gdy system był testowany w maju, a kierowcy o tym nie wiedzieli, na dobę rejestrowano ponad pół tysiąca wykroczeń na tych pięciu skrzyżowaniach.
Miejscy urzędnicy uważają, że liczby te spadną, gdy pierwsi kierowcy zapłacą mandaty i zostanie to nagłośnione. Na razie bowiem dane przekraczających przepisy są przygotowywane do przekazania straży miejskiej, a ta będzie miała pół roku na ukaranie winnych jazdy na czerwonym świetle.
Dyrektor Ostrowski przywołał przykład Warszawy, gdzie po wprowadzeniu podobnego systemu i po pierwszych mandatach liczba kierowców w ten sposób przekraczających przepisy wyraźnie spadła. - Na pewno będzie to działać prewencyjnie i poprawi bezpieczeństwo na ulicach - dodał.
PAP/fc