Premier Izraela Benjamin Netanjahu potępił sprawców podpalenia. - To akt terroryzmu w każdym calu. Jestem zszokowany tym karygodnym i przerażającym zdarzeniem - stwierdził Benjamin Netanjahu, komentując atak, do którego doszło niedaleko miasta Nablus.
Izraelski minister obrony Mosze Jaalon także nazwał zdarzenie "aktem terroru". - Nie pozwolimy terrorystom, aby odbierali Palestyńczykom życie - głosi oświadczenie izraelskiego ministra.
Po podpaleniu domu żydowscy ekstremiści uciekli na teren sąsiedniego osiedla. Na jednej ze ścian obok podpalonego budynku umieścili napisy "zemsta" i "niech żyje król".
Napisy na ścianie sąsiedniego budynku/fot. EPA/ALAA BADARNEH
Według Organizacji Wyzwolenia Palestyny, to izraelski rząd jest "w pełni odpowiedzialny" za atak na palestyńską rodzinę. - To bezpośrednia konsekwencja dekad bezkarności danej terroryzmowi osadników przez izraelski rząd - powiedział Saeb Erekat, członek Organizacji Wyzwolenia Palestyny.
Do ataku doszło nad ranem miejscowego czasu. Na posesję, na której znajdowały się dwa domy, wtargnęło dwóch zamaskowanych mężczyzn, którzy wybili okna i wrzucili do środka koktajle Mołotowa. Oba budynki stanęły w płomieniach. Jak się później okazało, jeden z domów był pusty, jednak w drugim znajdowała się 4-osobowa rodzina.
Źródło: STORYFUL/x-news
IAR, bk