Maszyna została wezwana w nocy do niewielkiej wioski Strelniky do 38-letniego pacjenta w ciężkim stanie po upadku z dużej wysokości. Miał on być przetransportowany do szpitala w Bańskiej Bystrzycy.
Według rzeczniczki firmy, do której należał śmigłowiec Zuzany Hopjakovej, około 23:00 centrala straciła kontakt z załogą. Na poszukiwania wysłano służby ratunkowe.
Po kilku godzinach poszukiwań odnalazły wrak, który znajdował się w trudno dostępnym miejscu w lesie. Na razie nie wiadomo co było przyczyną wypadku.
Maszynę pilotował Jan Rušin, który podczas swojej kariery wylatał ponad cztery i pół tysiąca godzin. Był członkiem rodziny urzędującego prezydenta Słowacji Andreja Kiski.
Prezydent Słowacji Andrej Kiska napisał na jednym z portali społecznościowych, że zmarły pilot był jego bliskim kuzynem.
IAR,PAP,kh