Mowy końcowe w procesie oskarżonego o zabójstwo rodziny w pożarze

Obrońca Dariusza P., oskarżonego o podpalenie w maju 2013 r. domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób swej żony i czworga dzieci, wniósł w poniedziałek o uniewinnienie jego klienta od popełnienia tej zbrodni. Prokuratura chce dla niego dożywocia. Wyrok sąd ma ogłosić 19 grudnia.

2016-12-05, 15:05

Mowy końcowe w procesie oskarżonego o zabójstwo rodziny w pożarze
Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Glow Images/East News

Posłuchaj

Oskarżony Dariusz P. o układzie między śledczymi a biegłym (IAR)
+
Dodaj do playlisty

Gliwicki sąd w poniedziałek wysłuchał kolejnych mów końcowych w procesie P. Trzy tygodnie temu przed sądem przemawiała prokurator, która zażądała dla niego dożywocia z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie najwcześniej po 35 latach. Ten wniosek poparł w poniedziałek pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych - teścia, szwagra i szwagierki oskarżonego.

"Brak nie tylko dowodów, ale i poszlak"

Po oskarżycielach głos zabrał obrońca podsądnego mec. Eugeniusz Krajcer, który w swoim wystąpieniu kwestionował ustalenia prokuratury. - Brak jest nie tylko dowodów, ale i poszlak, które mogłyby być podstawą do skazania - powiedział. Obrona kwestionuje przyjęty przez prokuraturę motyw zbrodni, czyli chęć wypłaty pieniędzy z ubezpieczenia oraz ustalenia biegłych, według których dom rodziny P. został celowo podpalony, a sam oskarżony był wtedy w jego pobliżu.


Powiązany Artykuł

kajdan.jpg
Proces ojca oskarżonego o spalenie rodziny. "Pożar zaczął się w terrarium"

Zdaniem adwokata w sprawie powinien wypowiedzieć się inny biegły z zakresu pożarnictwa, a opinia dotycząca miejsc logowania telefonu jego klienta nie jest jednoznacznym dowodem. Zaapelował, by sąd wziął pod uwagę wszystkie wątpliwości - zgodnie z zasadą, że jeżeli nie da się ich usunąć, należy rozstrzygać je na korzyść oskarżonego.

Rodzina najważniejsza

- Nic nie jest takim, jakim się wydaje - przekonywał z kolei sam oskarżony w swoim "ostatnim słowie", które wygłaszał ponad godzinę, posługując się plikiem notatek. Przekonywał, że rodzina była, jest i zawsze będzie dla niego najważniejsza i do swojego jedynego syna, który ocalał z pożaru chciałby wrócić - "chociażby dzisiaj".

REKLAMA

Odnosząc się do podawanego przez oskarżenie motywu - spieniężenie polis - podkreślał, że w czasie, gdy doszło do pożaru, miał ok. 2 mln zł długów, pieniądze z ubezpieczenia pozwoliłyby mu pokryć tylko niewielką część zobowiązań. Oceniając opinie biegłych mówił o "spisku", "skrajnej manipulacji, "fantazjach" i "skandalu". Wyraził też przekonanie, że jest ofiarą medialnej nagonki.

"

mec. Jakub Przybyszewski Z upływem czasu, jak długo ten proces trwa, utwierdzaliśmy się w coraz większym przekonaniu o sprawstwie - że oskarżony tę zbrodnię popełnił

Poszukiwanie prawdy

O winie oskarżonego przekonany jest natomiast pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mec. Jakub Przybyszewski, który jako pierwszy zabrał głos podczas poniedziałkowej rozprawy. Adwokat zaznaczył, że oskarżyciele posiłkowi - członkowie najbliższej rodziny P. - przystępowali do procesu nie po to, by pomagać prokuraturze lub obronie, lecz po to, by brać udział w ustaleniu tego, co faktycznie się stało - poznać prawdę.

- Z upływem czasu, jak długo ten proces trwa, utwierdzaliśmy się w coraz większym przekonaniu o sprawstwie - że oskarżony tę zbrodnię popełnił - podkreślił Przybyszewski i wyliczał ustalenia, które przemawiają za winą oskarżonego, m.in. opinie biegłych. Ocenił, że są one rzetelne.

Zarzewia ognia w sześciu miejscach

Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany pod koniec marca 2014 r. Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób, a także usiłowanie zabójstwa szóstej - najstarszego syna, który ocalał z pożaru. Proces rozpoczął się w maju 2015 r. i toczy się przed rybnickim wydziałem gliwickiego sądu okręgowego.

REKLAMA

W obszernych wyjaśnieniach P. nie przyznał się do zabójstwa, utrzymując, że w jego domu doszło do przypadkowego pożaru.

Według biegłych z zakresu pożarnictwa zarzewia ognia w domu były w sześciu miejscach. Żaluzje były zamknięte i zablokowane w taki sposób, by nie można ich było otworzyć. Z opinii biegłych, którzy badali logowania telefonu podejrzanego, wynika, że P. w czasie wybuchu pożaru był w pobliżu domu. Oskarżony utrzymuje, że znajdował się wówczas w oddalonym o ok. 10 km zakładzie w Pawłowicach, w którym montował meble.

Cechy osobowości psychopatycznej

Biegli, którzy kilka tygodni obserwowali Dariusza P. w Szpitalu Psychiatrycznym przy Areszcie Śledczym we Wrocławiu, uznali go za poczytalnego. Stwierdzili u niego cechy osobowości psychopatycznej. Wcześniej dwa inne postępowania przeciwko P. zostały umorzone, bo biegli uznali go za niepoczytalnego. Jak podawała prokuratura, P. najprawdopodobniej symulował niepoczytalność, m.in. czerpiąc wiedzę ze znalezionej u niego w domu książki o psychiatrii.

- Możliwe, że dużo łatwiej byłoby zrozumieć to zdarzenie, gdyby psychiatrzy uznali, że oskarżony jest niepoczytany (...). Mieliśmy do czynienia ze zbrodnią, która prowadzi do ostatniego kręgu piekła - podsumował mec. Przybyszewski. Poparł wniosek prokuratury, dotyczący kary dla P.

REKLAMA

fc

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej