Po podpisaniu umowy minister obrony narodowej powiedział, że nowe uzbrojenie trafi do wojsk lekkiej piechoty i może służyć do zdalnego niszczenia na przykład wozów bojowych przeciwnika.
Spór na linii prezydent - szef MON? Antoni Macierewicz prosi, by prezydent nie prowadził do rozdwojenia polskiej armii
Prezes spółki WB Electronics Piotr Wojciechowski tłumaczył, że jest to broń, która wygląda jak samolot bezzałogowy, a jest maszyną przenoszącą pocisk. Sprzęt jest niewielkich rozmiarów - ma około metra długości - i może być przenoszony przez dwóch żołnierzy w specjalnych plecakach. Niewielkie rozmiary takich sterowanych pocisków powodują, że są niewykrywalne przez wojskowe radary i trudno uniknąć ich ataku. Sprzęt jest wyposażony w różnego rodzaju głowice: odłamkowo - burzącą, kumulacyjną i treningową. Są głowice z kamerami światła dziennego i podczerwieni.
Cena zakupu jest objęta tajemnicą, ale wiadomo, że za tysiąc takich maszyn MON zapłaci ponad 100 milionów złotych. Pierwsze pociski sterowane trafią do polskiego wojska pod koniec tego roku.
abi