Robert Fico podaje się do dymisji po śmierci dziennikarza. "Słowacy chcą zmian"
Premier Słowacji Robert Fico ustąpił ze stanowiska. Prezydent Andrej Kiska przyjął dymisję, związaną z kryzysem politycznym, wywołanym zamordowaniem dziennikarza Jána Kuciaka i jego partnerki. - W pierwszych badaniach po tragicznych zdarzeniach większość ankietowanych deklarowała, że chce wymiany władzy - mówił portalowi PolskieRadio.pl Ján Petrovič, dziennikarz aktuality.sk.
2018-03-15, 17:26
Dymisja Fico, która jednocześnie oznacza dymisję całego rządu, jest efektem poważnego kryzysu politycznego, wywołanego dokonanym pod koniec lutego zabójstwem dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego partnerki Martiny Kusznirovej. Jak twierdzą obserwatorzy, pełniący swój urząd najdłużej spośród wszystkich słowackich premierów Fico nie odejdzie ze sceny publicznej i jako lider najsilniejszej partii zachowa znaczny wpływ na bieżącą politykę.
Po ceremonii w pałacu prezydenckim Fico powiedział dziennikarzom, że wręczając prezydentowi swą dymisję oświadczył mu, iż chce być "aktywnym przewodniczącym partii" i uczestniczyć w najważniejszych rokowaniach z jej koalicjantami. Bronił też swego stanowiska, że rekonstrukcja rządu jest lepszym rozwiązaniem niż przedterminowe wybory parlamentarne. - Wybory nie przyniosłyby politycznej stabilizacji - powiedział i dodał pod adresem dziennikarzy: "Nie żegnam się z wami".
Nadzieja na rekonstrukcję
Prezydent Kiska wyrażał oczekiwanie, że dojdzie albo do głębokiej rekonstrukcji koalicyjnego rządu Smer-SD, Słowackiej Partii Narodowej (SNS) i grupującej Węgrów oraz Słowaków partii Most-Hid, albo do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Partie koalicyjne zdecydowały się na zmianę premiera i powołanie nowego rządu.
- Nominacja Pellegriniego jest najbardziej naturalną rzeczą, jest on integralnie związany ze Smer-SD od 2000 roku, swoje życie związał z socjaldemokracją - mówił Fico. - Moim zadaniem będzie wspieranie nowego szefa rządu - dodał. Podkreślał też, że 42-letni Pellegrini jest jego osobistym przyjacielem, i gratulował mu otrzymania zadania utworzenia rządu.
W piątek w Bratysławie i innych słowackich miastach mają się odbyć demonstracje będące kontynuacją protestów z minionego tygodnia. Według niektórych źródeł, protesty te zgromadziły łącznie około 100 tys. osób, a w samej Bratysławie ponad 30 tys. Były to największe demonstracje uliczne od czasu aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Poza dokładnym wyjaśnieniem okoliczności zabójstwa Kuciaka i Kusznirovej domagano się również ustąpienia premiera i nowych wyborów.
Oponenci dotychczasowego rządu wskazują, że szefowie partii koalicyjnych swoim dążeniem do utrzymania się u władzy zadrwili ze społeczeństwa i okłamali je. Do kontynuowania protestów wezwał w czwartek lider najsilniejszej partii opozycyjnej Wolność i Solidarność (SaS) Richard Sulik. Przyznał jednak, że wizja przedterminowych wyborów parlamentarnych, za którymi musiałoby się opowiedzieć co najmniej trzy piąte wszystkich deputowanych, oddaliła się.
Komentatorzy dziennika „Sme” uznali dymisję Fico w połowie kadencji za gest arogancji, którym okupił pozostanie koalicji u władzy. Podobnie ujęli to reporterzy lewicowego dziennika „Pravda”, którzy uznali dymisję premiera za ostatnią próbę rozwiązania kryzysu politycznego bez rozpisywania nowych wyborów.
Brutalne morderstwo
Pracujący dla portalu internetowego Aktuality.sk 27-letni Kuciak został między 22 i 25 lutego zastrzelony wraz z 27-letnią Kusznirovą w ich własnym domu w Velkej Maczy w kraju (województwie) trnawskim na południowym zachodzie Słowacji. Za najbardziej prawdopodobny motyw tej zbrodni policja uznaje zawodową działalność Kuciaka.
Po śmierci Kuciaka portal Aktuality.sk opublikował jego ostatni, niedokończony artykuł, opisujący działalność włoskich siatek przestępczych na Słowacji oraz obecność osób bliskich włoskiej organizacji mafijnej 'Ndrangheta w otoczeniu premiera.
Jedną z podejrzewanych o powiązania z mafią osób, które Kuciak wymieniał w swoich tekstach, jest Antonio Vadala. Sędzia z Koszyc zdecydował w czwartek o aresztowaniu tego działającego na wschodzie Słowacji włoskiego przedsiębiorcy.
- W pierwszych badaniach po tragicznych zdarzeniach większość ankietowanych deklarowała, że chce wymiany władzy, chce przedterminowych wyborów, by karty były rozdane na nowo - mówił portalowi PolskieRadio.pl Ján Petrovič, dziennikarz aktuality.sk, gdzie pracował również Jan Kuciak.
REKLAMA
- Ta tragedia eksplodowała w społeczeństwie, a politycy rządzącej trójki nie podjęli żadnych kroków dla uspokojenia sytuacji. Dopiero pod presją, gdy ludzie wyszli na ulice, zaczęli rozważać dymisje - dodał.
IAR/rr, dcz
REKLAMA