Leszek Miller dla "Wprost"": czynna polityka jest już poza mną
- Do śmierci syna wiedziałem, kim jestem i co jest w życiu ważne. Teraz nie wiem, jakim będę człowiekiem i co będę robił. Czynna polityka jest już poza mną - mówi były premier Leszek Miller w wywiadzie dla tygodnika "Wprost".
2018-10-01, 09:35
Leszek Miller jr. zmarł pod koniec sierpnia. Prokurator Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował wówczas, że wstępne ustalenia wskazują na to, że syn byłego premiera popełnił samobójstwo. 1 września w Żyrardowie odbył się jego pogrzeb.
"Dla mnie jest już na to za późno"
- Do śmierci syna wiedziałem, kim jestem i co jest w życiu ważne. Teraz nie wiem, jakim będę człowiekiem i co będę robił. Tragedia, która nas spotkała, głęboko przebudowuje świadomość, a przecież to jest dopiero początek drogi. Słowa, że kiedy umiera ktoś bliski, umiera też cząstka nas, brzmią może banalnie, ale są prawdziwe - zaznaczył Leszek Miller pytany w poniedziałkowym wydaniu "Wprost", co się zmieniło po śmierci syna.
Miller na pytanie, czy znał wcześniej kardynała Konrada Krajewskiego, bliskiego współpracownika papieża Franciszka, który dzwonił do niego z wyrazami współczucia, odpowiedział:
- Spytałem o to kardynała. Okazało się, że kiedyś spotkaliśmy się przypadkiem, gdy on był w Łodzi asystentem biskupa Władysława Ziółka. W długiej rozmowie mówiliśmy nie tylko o naszej tragedii, ale też o kondycji Kościoła.
Były premier był również pytany, czy nie szuka odpowiedzi w religii lub duchowości. - Dla mnie jest już na to za późno - odparł.
Leszek Miller wzburzony okładką "Faktu"
Były premier podkreślił, że kiedy zobaczył okładkę "Faktu", w którym sugerowano, że śmierć syna spowodowana jest jego zaangażowaniem politycznym "nogi się pod nim ugięły".
REKLAMA
- Nasi prawnicy wystosowali do wydawnictwa wezwanie przedsądowe, które było listą oczekiwań wobec redakcji. (...) Wobec braku odpowiedzi, formalny już pozew został przesłany do sądu - wyjaśnił Leszek Miller.
Pytany o list, jaki wystosował do prezesa zarządu Axel Springer, były premier odpowiedział, że zrobił to, gdyż bał się, że wiadomość o sprawie, która miała miejsce w Polsce, może nie dotrzeć do "tak wysoko postawionego człowieka we władzach koncernu".
- Chciałem, żeby powziął wszelkie środki, by coś podobnego nie powtórzyło się w przyszłości. Ta okładka to było przekroczenie nieprzekraczalnej granicy - podkreślił były premier.
Pytany, czy list do prezesa zarządu Axel Springer spotkał się z odpowiedzią, Miller dodał, że wiadomość przyszła po kilku dniach.
- Prezes odpowiedział, że bardzo współczuje i że trzymanie wysokiego poziomu nie tylko profesjonalnego, ale i etycznego, to ich misja. Na co dowodem jest zwolnienie redaktora naczelnego - zaznaczył Leszek Miller.
- Słucham o niej jednym uchem z narastającym znużeniem. Nie zmienię świata, który mnie otacza ani się od niego nie odetnę, ale te sprawy nie są dla mnie najważniejsze. Nie ma minuty, żebym nie myślał, o tym co się stało. Teraz czuję się szczególnie odpowiedzialny za moich najbliższych, zwłaszcza za żonę i wnuczkę. To dwie najbliższe mi kobiety, które spodziewają się, że je w jakiś sposób ochronię. Wiem, że muszę sprostać temu oczekiwaniu. Czynna polityka jest już poza mną - odpowiedział były premier na pytanie czy polityka jest dziś dla niego ważna.
REKLAMA
seb
REKLAMA