more_horiz
Wiadomości

Czy Polacy powinni uciekać z Włoch? Prof. Kachniewska: nie ulegajmy krzykliwym nagłówkom

Ostatnia aktualizacja: 24.02.2020 17:16
- Nie ulegajmy internetowym newsom, które najpewniej są dalekie od trzeźwej oceny sytuacji. Nagłówki prasowe muszą krzyczeć, ale zazwyczaj mają niewiele wspólnego z rzeczywistością - oceniła w komentarzu dla PolskieRadio24.pl prof. Magdalena Kachniewska (SGH).
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjneFoto: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

koronawirus włochy2 1200.jpg
Siódma ofiara śmiertelna koronawirusa we Włoszech. Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa

We Włoszech liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wzrosła do siedmiu - poinformowała agencja Ansa. Rośnie też liczba stwierdzonych zarażeń. Ogólna liczba zarażeń to obecnie 224. Kilkanaście gmin otoczono kordonem sanitarnym. W 5 północnych regionach na tydzień zamknięto szkoły, muzea i odwołano wszelkie masowe imprezy.

Prof. Magdalena Kachniewska zwraca uwagę na to, że "hasło »blokady dróg« brzmi dramatycznie, ale świadczy przecież o stanowczych działaniach, mających na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się choroby". - Izolacja wybranych włoskich miejscowości nie jest powodem do paniki, ale świadczy o tym, że rząd włoski podejmuje najbardziej oczywiste działania. Braki w zaopatrzeniu, o jakich donoszą wzburzone media, dotyczą tylko małych miejscowości, w których gwałtowny skok popytu na środki higieniczne i żywność spotkał się ze zbyt niską podażą, dostosowaną do normalnego poziomu konsumpcji - wyjaśnia.

- W takim państwie jak Włochy nie obawiałabym się o zapanowanie nad tą sytuacją. Na pewno nie będzie ona rzutowała na pozostałe regiony kraju. Dostosowanie podaży do wzmożonego popytu i odpowiednia dystrybucja zapasów nie stanowi na pewno wyzwania, tym bardziej że mówimy o państwie unijnym - dodaje.

włochy wirus 1200 pap.jpg
"Unikajcie skupisk ludzi". Polski konsulat we Włoszech wydał ostrzeżenie

"Czekajmy spokojnie na rzeczowe komunikaty"

Profesor wskazuje, że odrębną kwestią pozostaje natomiast decyzja o ewentualnych planach wycieczkowych i urlopowych polskich obywateli. - Skrócenie karnawału w Wenecji i inne środki zapobiegawcze (odwołanie licznych koncertów, unikanie zgromadzeń) wskazuje, że władze regionu nie zamierzają ryzykować zdrowiem i życiem mieszkańców ani turystów, a koncentracja wielkich tłumów w oczywisty sposób mogła oznaczać takie zagrożenie - wyjaśnia.

Według prof. Magdaleny Kachniewskiej rozsądne wydaje się wstrzymanie z jakimikolwiek decyzjami do czasu, aż uprawnione do tego instytucje (w szczególności włoski sztab antykryzysowy i Ministerstwo Spraw Zagranicznych) przedstawią obraz sytuacji poparty solidnymi danymi. - Urlop ma być przecież wypoczynkiem i radością. Trudno byłoby się cieszyć wyjazdem do Północnych Włoch bez możliwości udziału w przedstawieniu La Scali albo zobaczenia Ostatniej Wieczerzy - wskazuje.

- Warto zatem wstrzymać się z rezerwacją podróży i poczekać na spokojne, rzeczowe komunikaty - dodaje.

st / kstar

Zobacz także

Zobacz także