W mieście gruzy sprzątają też sami Libańczycy. Tysiące osób od wczoraj pomaga posprzątać najbardziej poszkodowane dzielnice i szukać tych, którzy przeżyli. - Chcemy znaleźć ludzi. Chcemy też być tu ze sobą nawzajem. W tym kraju ludzie są pozostawieni sami sobie, jesteśmy dla siebie ostatnią deską ratunku - mówi jedna z mieszkanek Bejrutu. Libańczycy są wściekli na polityków.
Zaniedbania rządu?
Pomoc Kościołowi w Potrzebie i MON organizują transport humanitarny dla Libanu. Można wesprzeć tę inicjatywę
Wiele osób oskarża władze o korupcję i wieloletnie zaniedbania, które doprowadziły najpierw do ogromnego kryzysu gospodarczego, a teraz do eksplozji prawie trzech tysięcy ton niezabezpieczonych azotanów. W Bejrucie dach nad głową mogło stracić nawet 300 milionów osób. Straty w mieście oraz w stołecznym regionie szacowane są na 15 miliardów dolarów. Liban stracił w wybuchu większość zapasów zboża.
00:52 W Bejrucie wzrosła liczba zabitych po eksplozji w porcie.mp3 W Bejrucie wzrosła liczba zabitych po eksplozji w porcie - Wojciech Cegielski (IAR)
Czytaj więcej:
Wizyta prezydenta Francji
Na miejsce płynie międzynarodowa pomoc z wielu krajów świata, w tym z Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Iranu czy Brazylii. W Bejrucie jest już grupa polskich ratowników oraz lekarzy. Wraz z nimi specjalny samolot przywiózł z Polski do Libanu leki i sprzęt medyczny. Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała z kolei, że do Bejrutu przyleciał już samolot ze sprzętem medycznym z ONZ.
W czwartek na miejsce ma przylecieć francuski prezydent Emmanuel Macron. Jako była kolonia, Liban ma wieloletnie związki z Francją.
pg