"Polska elita dobrze kalkuluje, destabilizuje Ukrainę i Białoruś"
Białoruska telewizja ONT nadała godzinny program publicystyczny "Otwarty format", w którym skrytykowano współczesną polską politykę, nazywając Polskę m.in. "żandarmem Europy Wschodniej".
2011-02-15, 02:50
Posłuchaj
"Otwarte poparcie niektórych kandydatów na prezydenta, lista objętych zakazem wjazdu do UE urzędników białoruskich, marzenia o sankcjach przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, konferencja donatorów opozycji białoruskiej, ostre ataki ze strony polskiego MSZ wobec władz białoruskich" - tak scharakteryzowano w programie "Otwarty format" ostatnie wydarzenia w stosunkach między oboma krajami.
Zdaniem autorów programu "niektóre kręgi polityczne w Polsce marzą o stworzeniu IV Rzeczypospolitej" i w tym celu "MSZ i inne struktury władzy" posługują się "mechanizmami wpływu" na opinię publiczną, wśród których być może jest "idea mniejszości polskiej na Białorusi".
Żandarm Europy Wschodniej
Wiele uwagi poświęcono niedawnej konferencji "Solidarność z Białorusią" w Warszawie. Prowadzący program zastanawiali się, co oznacza fakt, że "przy niełatwej sytuacji gospodarczej Polski właśnie stąd planuje się szeroki potok materialnego wsparcia".
- Dlaczego Polska wzięła na siebie dzisiaj rolę takiego żandarma Europy Wschodniej? - pytał jeden z dziennikarzy.
- Polskę można obecnie rozpatrywać w pewnej mierze jako przyczółek dla rozszerzenia amerykańskiego wpływu w Europie Wschodniej. Z tego powodu tworzone są mechanizmy napięcia na Białorusi, Ukrainie, może również w Rosji - mówił Andriej Antonow z Bractwa Białorusko-Rosyjskiego w Petersburgu.
- Polska elita to bardzo trzeźwo myśląca, kalkulująca i cyniczna grupa (...). Destabilizuje Ukrainę i Białoruś - oznajmił Roman Wasyłyszyn z ukraińskiej Fundacji Inicjatyw Społeczno-Politycznych.
"Statystyka nie jest korzystna dla Polski"
Porównano w programie dane gospodarcze Polski i Białorusi dotyczące bezrobocia, zadłużenia i emigracji. - Statystyka nie jest korzystna dla Polski we wszystkich wskaźnikach - zauważyli prowadzący.
Przedstawiono reportaż z Polski, pokazujący problemy małego miasta - Hajnówki. Jej mieszkańcy mówili o bezrobociu, niskich emeryturach, problemach miejscowego biznesu.
Burmistrz miasta Jerzy Sirak podkreślił potrzebę współpracy transgranicznej z Białorusią. - Mówić, że w Polsce jest większy dobrobyt niż u sąsiadów, to grzeszyć przeciwko prawdzie - ocenił lektor w reportażu.
"Sikorski w ten sposób buduje sobie karierę"
Podczas programu zaatakowano szefa MSZ Polski Radosława Sikorskiego, przypominając m.in. jego pobyt w Afganistanie.
- Dziś pan Sikorski zapomina o tym, że kieruje polskich chłopców, żołnierzy, do Afganistanu" i że "zabijają ich właśnie ci jego byli przyjaciele, współtowarzysze - mówił jeden z prowadzących.
Drugi oświadczył, że Sikorski "w ten sposób buduje sobie karierę", dodając: Szkoda, że ludzie o właśnie takiej mentalności mają możliwość wypowiadania się i chęć dawania nam lekcji.
Białoruś wykorzystała rosyjski antypolski dokument?
Pokazano też półgodzinny film dokumentalny "Nieprzepisana historia. Polskie załamanie" zrealizowany przez jedną z rosyjskich wytwórni filmowych. Film przedstawia w tendencyjny sposób II Rzeczpospolitą.
Przypomniano w nim o istnieniu w przedwojennej Polsce obozu dla więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej. Zarzucono też Polsce złe traktowanie jeńców Armii Czerwonej w okresie wojny polsko-bolszewickiej.
Wypomniano Polsce przyłączenie Zaolzia w 1938 roku. W filmie padały też oskarżenia, że Kościół katolicki sprzyjał polonizacji ziem obecnej zachodniej Białorusi i Ukrainy.
- Z pierwszych dni okupacji: Polacy nazywają zachodnią Ukrainę i zachodnią Białoruś kresami wschodnimi. Wtedy formowała się podstawa polskiej polityki wewnętrznej, która zakładała polonizację rdzennej ludności, która trwała do rozpoczęcia drugiej wojny światowej - czytał lektor. Rządy Piłsudskiego nazwano "dyktatorskimi".
Oglądając ten film można było odnieść wrażenie, że został on przygotowany w okresie napięć w stosunkach polsko-rosyjskich, gdy podobne filmy pokazywały moskiewskie kanały telewizyjne.
Nie wykluczone, że ten film nie zdążono pokazać w Rosji, gdyż w międzyczasie stosunki między Warszawą i Moskwą uległy polepszeniu. Teraz został wykorzystany przez drugi program białoruskiej telewizji w okresie pogorszenia oficjalnych relacji polsko-białoruskich.
Częścią programu była sonda uliczna, w której Białorusini w większości wypowiadali się pozytywnie o Polakach. Na zakończenie eksperci i prowadzący przekonywali, że stosunki obu krajów ułożą się lepiej, jeśli nie będą w tym przeszkadzać politycy.
Czytaj więcej o sytuacji na Białorusi w specjalnym serwisie Raport Białoruś>>>
kk
REKLAMA