Jak podaje "Super Express" nagrody otrzymali również Ewa Kierzkowska (50 tys. zł), Stefan Niesiołowski (50 tys. zł), Grzegorz Schetyna (36 tys. zł), Jerzy Wenderlich (32 tys. zł) i Marek Kuchciński (32 tys. zł). Przyznało je Prezydium Sejmu, czyli marszałek i wicemarszałkowie.
Przyznawanie nagród przewiduje ustawa o urzędnikach państwowych. - Jest pytanie jak to zrobić, żeby to nie bulwersowało, czy nie stawiało znaków zapytania przy tej procedurze. Jestem otwarty tutaj na każdą dobrą propozycję - stwierdził Schetyna.
Marszałek dodał, że na razie nie ma pomysłu jak zobiektywizować system przyznawania nagród i pytał o to szefa Kancelarii Sejmu.
Wicemarszałek Ewa Kierzkowska uważa, że przepisy można zmienić, ale na razie nie widzi dobrego pomysłu.
Podkreśla - tak jak Schetyna - że nagrody były przyznawane za intensywną pracę po katastrofie smoleńskiej.
- Zostaliśmy we trójkę. Marszałek Komorowski musiał pełnić funkcję p.o. prezydenta, a ja wraz z wicemarszałkiem Niesiołowskim zostaliśmy we dwójkę w Sejmie, który musiał normalnie pracować - tłumaczy.
IAR,kk