Dźwig uziemiony. Prokuratura wkracza do akcji
Krakowska prokuratura zbada sprawę siedemnastometrowego dźwigu, który sparaliżował ruch lotniczy na lotnisku Kraków-Balice.
2011-07-05, 17:00
Posłuchaj
Port był zamknięty przez kilka godzin w poniedziałek popołudniu i także przez kilka godzin, we wtorek rano. Samoloty przekierowywano do Katowic, co oznaczało kłopoty dla setek pasażerów.
Inwestor, prowadzący budowę w Morawicy przekonywał, że ma wszelkie zezwolenia na pracę dźwigu. Ostatecznie budowa została wstrzymana, a lotnisko pracuje normalnie.
Prokuratura zainteresowała się dźwigiem po sygnałach od mieszkańców, pasażerów i policji, oraz po informacjach w mediach. Śledczy sprawdzą, czy dźwig, postawiony w Morawicy mógł być niebezpieczny dla lądujących i startujących samolotów.
Szansa na kompromis
- Budowa została wstrzymana w związku ze zgłoszeniem, prezesa krakowskiego lotniska o możliwości zagrożenia bezpieczeństwo lotów - poinformował wojewoda małopolski Stanisław Kracik.
REKLAMA
We wtorek też, z inicjatywy wojewody doszło do spotkania władz portu, wykonawcy inwestycji i nadzoru budowlanego, na którym próbowano dojść do porozumienia w sprawie sporej inwestycji. Według wojewody spotkanie nie przyniosło rozstrzygnięć.
- Jak długo budowa będzie wstrzymana zależy od tego, kto i kiedy zdecyduje się na wysłanie ponownego pisma do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, żeby skorygować wysokość pracy dźwigu z 17 do 15 metrów - wyjaśnił Kracik.
Dodał, że rozmawiał z prezesem ULC, który zapewnił go, że wyda zgodę na pracę dźwigu na wysokości 15 metrów, jeśli taki wniosek do niego wpłynie.
aj
REKLAMA
REKLAMA