Nocą Jerez przypomina płonące miasto. Z daleka widać łuny pożarów i słychać syreny straży pożarnej. W ciągu ostatnich dni podpalono tam 80 kontenerów i wiele hałd ze śmieciami. Przez niektóre ulice nie ma już przejazdu, bo drogę zagradzają odpadki. - To zwyczajny wstyd. Mieszkamy niedaleko szkoły i przedszkola. Na ulicach nawet w ciągu dnia grasują szczury. W mieście wybuchnie epidemia - ostrzega jedna z mieszkanek.
Od początku strajku na ulicach Jerez zgromadzono ponad 3 tys. ton odpadów. Po trzech tygodniach protestu żadna ze stron nie poszła na ustępstwa: miasto zapowiedziało, że zwolni część pracowników przedsiębiorstwa komunalnego a protestujący, że dalej będą strajkować.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>> 
IAR, to