Zwierzę rosło pod opieką pracowników rezerwatu w Alice Springs po tym, jak samochód potrącił śmiertelnie jego matkę. Maluch rozwijał się bardzo szybko i osiągnął imponujące rozmiary - 2 metry wzrostu i niemal 90 kilogramów wagi. Sylwetka uczyniła go znanym na całym świecie.
Kangur wyrósł w sanktuarium na "samca alfa". Miał 12 kangurzych "żon". Z wiekiem cierpiał na zaburzenia wzroku i artretyzm.
Sanktuarium dla kangurów opublikowało pożegnalne posty po śmierci znanego zwierzaka. "Był kochany przez miliony na całym świecie. Zawsze będziemy cię kochać i za tobą tęsknić Roger" - czytamy w jednej z publikacji.
msze, rp.pl, wprost.pl