more_horiz
Wiadomości

Wywiad PR24.pl - Wojownicy (1). Damian Janikowski: w zapasach nie myśleliśmy, że komuś może stać się krzywda

Ostatnia aktualizacja: 25.12.2018 13:26
Pasja, upór, konsekwencja, a przede wszystkim charakter wojownika. Co odróżnia zwykłych sportowców od mistrzów? Cechy fizyczne, wolicjonalne, wyszkolenie czy nastawienie?
Damian Janikowski - mbohater pierwszego odcinka serii wywiadów pn.: Wojownicy
Damian Janikowski - mbohater pierwszego odcinka serii wywiadów pn.: "Wojownicy"Foto: PR/Hubert Borucki

Bohaterowie kibiców całe życie podporządkowują wynikowi sportowemu, w osiągnięciu którego mierzą się z własnymi słabościami i ograniczeniami, siłą rywala oraz – często – potęgą przyrody. Wybraliśmy dla Państwa przedstawicieli różnych dyscyplin, których łączy jedno: sportowy sukces. Przedstawiamy cykl wywiadów pt.: „Wojownicy”. Zapraszamy do lektury i oglądania!

Bohaterem pierwszej publikacji jest Damian Janikowski: kiedyś zapaśnik, olimpijczyk, brązowy medalista IO 2012 w Londynie – dzisiaj jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy federacji KSW, gdzie kontynuuje sportową karierę jako zawodnik MMA.

Jego ostatnią walkę turnieju olimpijskiego w 2012 roku pamięta chyba każdy kibic w Polsce. Zwycięstwo, ogromna radość…i rzut trenerem Ryszardem Wolnym (nota bene złoty medalista IO 1996 w Atlancie)


- Wyszło to tak spontanicznie, dawno nie latał, więc w końcu musiał kiedyś polecieć, to była nagroda z okazji Dnia Dziecka - stwierdził wtedy z uśmiechem Damian Janikowski.

W tych słowach kryje się chyba cała tajemnica tego sympatycznego wojownika: siła, radość, eksplozywność i nieprzewidywalność. Medal z IO w Londynie był wart 50 tys. złotych, były to pierwsze (większe) pieniądze jakie zarobił zawodnik.

Charakter tego wyjątkowego sportowca ukształtowało życie oraz wrodzone predyspozycje. Rozbita rodzina, trudne dzielnice (Brochów i Ołbin we Wrocławiu) w których się wychowywał – z takich okoliczności (o które w życiu nietrudno) reprezentant Polski czerpał siłę i budował swoją pozycję. Działo się tak też dzięki wielkiej pasji do sportu, którą przejawiał od najmłodszych lat.

„Trzeba go było wyrzucać z sali” – mówią o nim pierwsi trenerzy, którzy dostrzegli w 11-latku wielki talent i „czucie” zapasów. „Kiedy moi koledzy z grupy kończyli zajęcia, często zostawałem na kolejne, podglądałem starszych, ćwiczyłem na siłowni by zbudować swoje ciało” – takie podejście musiało skończyć się światem wielkiego sportu. Taki upór znamionuje bowiem tylko największych mistrzów.

Damian Janikowski to doskonały rozmówca: czujny, uśmiechnięty i otwarty. Wojownik, ale i dżentelmen, który do każdego rywala podchodzi z szacunkiem. Nie wyobraża sobie siebie prowokującego rywali w sposób jaki prezentują najbardziej prominentne postaci MMA z Conorem McGregorem na czele.

Zachęcam do zapoznania się z obszerną wypowiedzią, której udzielił wysłannikowi PolskiegoRadia24.pl

MMA – nowy cel w życiu

Po latach spędzonych na zapaśniczych matach w 2017 roku Damian Janikowski postanowił spróbować walki w nowej formule. Był to jedyny sposób by utrzymać rodzinę wykorzystując lata morderczych treningów. Martin Lewandowski przez długi czas zabiegał o to, by brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Londynie dołączył do największej w Polsce organizacji mieszanych sztuk walki.

Pierwsze kontakty z MMA miały jednak miejsce wcześniej, kiedy (jeszcze jako zapaśnik i reprezentant kraju) wziął udział w pewnym turnieju. Był rok 2010, zawodnik miał 21 lat i wygrał wszystkie trzy turniejowe walki zostając mistrzem Polski w Shooto C. W finale położył rywala lewym sierpowym, który spowodował niemałe zamieszanie. Informacja o wyczynie dotarła do trenera Józefa Tracza (medalisty olimpijskiego), który opiekował się przyszłym – wtedy – olimpijczykiem.

Był to zatem znamienny precedens do tego, by transformacja z olimpijczyka w wojownika MMA miała miejsce. Podstawy techniczne były idealne – Janikowski ma za sobą ogromne doświadczenie w mierzeniu się z rywalami, z racji trenowanej przez lata dyscypliny jest świetny w parterze, w ramach urozmaicania swoich zajęć często trenował też uderzanie i kopnięcia, co niewątpliwie wyszło mu na plus. Jeśli dołożymy do tego przygotowanie fizyczne, siłę, dynamikę i zwinność, dostaniemy prawdziwy brylant, który po odpowiedniej obróbce może namieszać nie tylko w KSW.

Na zwycięstwo w debiucie potrzebował zaledwie 90 sekund. Jego rywalem był Amerykanin Julio Gallegos, walczący od 2009 roku. Polak nie zostawił mu żadnych złudzeń, popisując się silnym ciosem kolanem, po którym nastąpiła seria ciosów kończących ten pojedynek. Szybkie, ale efektowne zwycięstwo, pokazujące, że Janikowski nie zamierza za wszelką cenę przenosić rywalizacji do parteru.

W kolejnym starciu wrocławianin zmierzył się z weteranem KSW, Antonim Chmielewskim. Ten bronił się nieźle, ale w drugiej rundzie Janikowski przez moment znalazł się w tarapatach. Zdołał jednak wyjść z opresji, przełamał defensywę przeciwnika i ciosami w parterze zmusił sędziego do zakończenia walki. Znów był szybki, agresywny i zdecydowany.

Były olimpijczyk był gotowy na następne wyzwanie. Miał być nim Anglik Yannick Bahati. Polak rozprawił się z nim błyskawicznie, wszystko trwało zaledwie 18 sekund. Najpierw trafił lewym sierpowym, po którym Bahati przyklęknął, potem popisał się wysokim kopnięciem, a dzieła zniszczenia dokończył w parterze. Po walce okazało się, że podczas jednego z ciosów złamał kość śródręcza, przez kilka tygodni nosił gips i był wykluczony z treningów.

W październiku tego roku zmierzył się z rywalem ze znacznie wyższej półki – doskonale znanym fanom polskiego MMA Michałem Materlą. Już samo to, żeby zadeklarować chęć walki z zawodnikiem, który w karierze ponad 30 razy wchodził do klatki, wymagało odwagi. Tej na pewno nie można Janikowskiemu odmówić. Od początku starał się atakować, wyprowadzał ciosy, ostatecznie jednak Materla był lepszy. Po trzech minutach walki trafił i posłał Janikowskiego na ziemię, momentalnie idąc za ciosem.

Ta porażka może nauczyć byłego zapaśnika najwięcej. Zwycięski marsz został zatrzymany, sam Janikowski przyznawał, że spalił się psychicznie i musi wrócić do podstaw. Rozpoczął też współpracę z psychologiem. Efekty będziemy mogli zobaczyć już na gali KSW 47, która 23 marca odbędzie się w Łodzi. Póki co nie wiadomo jeszcze, z kim zmierzy się Damian Janikowski.

Wojownik skorzystał z okazji by złożyć wszystkim świąteczne życzenia


Damian Janikowski


Wiek: 28 lat (ur. 27 czerwca 1989 r. we Wrocławiu)
Wzrost: 181 cm
Waga: ok. 84 kg (kategoria średnia)
Zasięg: 179 cm
Bilans walk MMA: 3-1

6 października 2018 KSW 45 - The Return to Wembley
Michał Materla Porażka (Ciosy pięściami)
Runda:1 Czas: 3:10

14 kwietnia 2018 KSW 43 - Soldic vs. Du Plessis
Yannick Bahati Zwycięstwo (Techniczny nokaut – uderzenia pięściami)
Runda: 1 Czas: 0:18

23 grudnia 2017 KSW 41 - Mankowski vs. Soldić
Antoni Chmielewski Zwycięstwo (Techniczny nokaut – uderzenia pięściami)
Runda: 2 Czas: 2:33

27 maja 2017 KSW 39 - Colosseum
Gerardo Julio Gallegos Zwycięstwo (Techniczny nokaut – kolana i ciosy pięściami)
Runda: 1 Czas: 1:46

Hubert Borucki, Paweł Słójkowski – PolskieRadio24.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

KSW 47: Borys Mańkowski poznał rywala. Pogromca "Robocopa" zrobi piekło "Diabłu Tasmańskiemu"?

Ostatnia aktualizacja: 17.12.2018 11:12
Mieli spotkać się już na KSW 41, ale ostatecznie wejdą razem do klatki na KSW 47 w Łodzi. 23 marca w Atlas Arenie rękawice skrzyżują czołowi zawodnicy kategorii półśredniej i dwaj byli mistrzowie tej dywizji Borys Mańkowski (19-7-1, 3 KO, 7 Sub) oraz Dricus du Plessis (12-2, 4 KO, 8 Sub).
rozwiń zwiń