X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Mike Powell i Bob Beamon, gladiatorzy skoku w dal. Pierwszy pokonał Carla Levisa i tajfun, drugi przeskoczył tysiąclecia

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2020 10:49
W Tokio w 1991 roku szalał tajfun, a Mike Powell bił rekord świata w skoku w dal wynikiem 8,95. 23 lata wcześniej, Robert Bob Beamon "odbił się w 1968 roku, a wylądował w XXI wieku” uzyskując wynik 8,90 m. Historia dwóch niebotycznych skoków jest wyjątkowa.
Bob Beamon, Mexico City 1968
Bob Beamon, Mexico City 1968 Foto: PAP/Newscom

Robert Bob Beamon

Urodził się 29 sierpnia 1946 roku w Nowym Jorku. Matka zmarła, gdy miał rok. Nigdy nie poznał swojego biologicznego ojca. Mąż matki go nienawidził. Gdy ta zaszła w ciążę, on odbywał karę w więzieniu. Potem Bob trafił do gangu. Po bójce w szkole wsadzono go do aresztu. Jedyna mu bliska osoba, babcia, uchroniła go od więzienia. Obiecała władzom, że się nim zajmie. Bob na szczęście zainteresował się sportem.

Sebastian Mila 1200.jpg
Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski – mały, wielki klub. Tu, Sebastian Mila strzelał gole City niczym Beckham

Odbił się w 1968 a wylądował w XXI wieku

52 lata temu. Igrzyska Olimpijskie 1968 roku w Meksyku, mieście położonym na wysokości 2200 metrów nad poziomem morza. Nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie było igrzysk na takiej wysokości. Beamon startował jako zdecydowany faworyt. Do tych zawodów wygrał 22 z 23. konkursów skoku w dal. Jego rekord życiowy wynosił 8,33.

"Dzień przed startem byłem kłębkiem nerwów. Wieczorem nie mogłem wysiedzieć w pokoju, dlatego poszedłem wypić kilka szklanek tequili” opisywał przygotowania do startu w autobiografii "Człowiek, który potrafił latać – opowieść Boba Beamona”. Złamał tym przyjęte zasady przygotowywania się do zawodów sportowych. "Popełniłem grzech w sporcie uznawany za kardynalny” - przyznał.

W eliminacjach skakał źle. Często wybijał się nie z tej nogi, bo nieprawidłowo wyliczał odległość do progu. Pomógł mu jego partner z drużyny, Ralph Boston. Poradził, by inaczej zmierzył sobie rozbieg. To dało efekt, Amerykanin zaliczył próbę. Wszedł do finału z wynikiem 8,19.

Rozpoczął się decydujący konkurs. Beamon długo się przygotowywał, w końcu pobiegł i skoczył. Poleciał bardzo daleko. W tamtym czasie skocznie były przygotowane do pomiarów skoków na maksymalną odległość 8,60. Przecież rekord świata był 8,35. Sędziowie musieli dokonać pomiarów ręcznie. Wszyscy czekali na wynik. Na tablicy pojawiły się cyfry - 8,90 m. O 55 centymetrów dalej od wcześniejszego rekordu świata. Publiczność oszalała. Jego przyjaciel z drużyny, który mu pomógł w kwalifikacjach zdobył brązowy medal wynikiem 8,16. 74 centymetry bliżej.

Irena Szewińska, która także była wtedy na stadionie, kilka minut wcześniej skończyła zwycięski bieg na 200 metrów, nie mogła wyjść z podziwu: "Widziałam jak on, wysoki i bardzo szczupły, poleciał daleko, bardzo daleko. Na stadionie rozległo się gromkie ooo…” - mówiła w rozmowie z dziennikarzami "Przeglądu Sportowego".

Prasa amerykańska tak skomentowała to osiągnięcie: "Odbił się w 1968 roku, a wylądował w XXI wieku” - skok w historii zapisał się jako „skok marzeń”, czy "skok w XXI wiek”.

Blanik 1200.jpg
Leszek Blanik, jedyny taki mistrz. Teraz gimnastycy wykonują "Blanika"

Walka gladiatorów

Na początku lat sześćdziesiątych na świat przyszło dwóch wybitnych lekkoatletów. Carl Lewis i Mike Powell. Carl Lewis bardzo wszechstronny sportowiec startował w wielu konkurencjach. Biegach oraz w skoku w dal. Mike Powell specjalizował się tylko w tej ostatniej konkurencji. Od początku lat osiemdziesiątych rywalizowali na skoczniach całego świata. Do Mistrzostw Świata w Tokio potykali się 15 razy i zawsze zwycięsko z tej rywalizacji wychodził Lewis. 29 lat temu, 30 sierpnia 1991 roku spotkali się w Japonii. To była walka dwóch wielkich herosów.

"Toczyliśmy pojedynki na śmierć i życie. W mistrzostwach świata w Tokio aż wiało grozą, gdy skakaliśmy, bo nad miasto nadciągnął tajfun, zebrały się czarne chmury, a powietrze zrobiło się elektryczne. Coś takiego nie zdarza się codziennie. No i wykorzystaliśmy te specyficzne, zupełnie wyjątkowe warunki termiczne” opowiadał o warunkach w jakich przyszło im walczyć Powell.

"Pamiętam, gdy pierwszy raz wyszedłem na tokijską bieżnię i zacząłem biec. Mówiłem sobie: o ludzie, dajcie mi pobiec na 100 metrów, to jest szybkieeeee. Nawierzchnia była bardzo, bardzo twarda, ale i sprężysta. Teraz nie robią już takich. To na pewno pomogło” - wypowiadał się w prasie amerykańskiej.

Konkurs był niesamowity. Toczył się w nienormalnych warunkach. Od czasu do czasu zrywały się mocne podmuchy wiatru. To zdecydowanie utrudniło rozegranie konkurencji. Ale i tak był to najlepszy konkurs skoku w dal w historii.

Carl w pierwszej próbie skoczył 8,68 a Mike tylko 7,85. Wydawało się, że konkurs jest rozstrzygnięty. W drugiej Lewis spalił, a Powell uzyskał 8,54. W trzeciej Carl poleciał aż na 8,83. Rezultat nie mógł być uznany ze względu na zbyt dużą siłę wiatru. W tej samej kolejce Mike skoczył tylko 8,29. W czwartej Lewis 8,91. Nowy rekord świata. Niestety rekord nie został zapisany. Wiał zbyt mocny wiatr. A Mike swoją próbę spalił.

Piąta runda przeszła do historii sportu. Lewis skoczył fantastycznie 8,87. Powell, po długim rozbiegu na wyjątkowo sprężystej bieżni, uzyskał 8,95. Nowy rekord świata.

Był to dopiero drugi skok w historii powyżej 8,90. W dodatku uzyskany po 23 latach. Do końca zawodów nic się nie zmieniło.

Występ w Tokio nie zakończył rywalizacji dwóch gladiatorów. Dość powiedzieć, że Mike Powell nigdy nie zdobył złotego medalu olimpijskiego, na swoim koncie ma dwa srebrne krążki zdobyte w 1988 w Seulu oraz medal z 1992 z Barcelony. W obu tych olimpiadach wygrał Carl Lewis.

Dwa wielkie skoki w nowe tysiąclecie

Do 1968 roku rekord świata wynosił 8,35. Od tego czasu odbyło się setki konkursów skoku w dal mężczyzn. Ale tylko dwa wyróżniły się na przestrzeni tylu lat. Jeden w Meksyku, gdzie w rozrzedzonym powietrzu, przestrzeń czasową - pofrunął do następnego wieku - pokonał Robert Bob Beamon. Drugi w Tokio, gdzie podczas tajfunu dwóch herosów rywalizowało o prymat najlepszego na świecie. I ten przypadł w udziale wielkiemu Mikowi Powellowi. Beamon czekał 23 lata na pobicie jego rekordu. A Powell czeka już 29 lat na ewentualnego pogromcę. Nikogo na horyzoncie nie widać.

AK


 

Zobacz więcej na temat: Lekkoatletyka SPORT Skok w dal
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ślusarski i Komar, duet wyjątkowy. "Ciekawe czy Władek dalej opowiada Tadeuszowi dowcipy?"

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2020 05:50
Był 17 sierpnia 1998 roku, dochodziła godzina 18.00, Władysław Komar, mistrz olimpijski w pchnięciu kulą z 1972 roku i Tadeusz Ślusarski, skoczek o tyczce, złoty medalista igrzysk w Montrealu w 1976 roku wracali z Międzyzdrojów. W trasie, pomiędzy miejscowościami Brzozowo i Przybiernów, przypadkowo mijali się z reprezentantem Polski w biegu na 400 metrów Jarosławem Marcem. Doszło do tragedii.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Raz… dwa… trzy... i jest - kosmiczny rekord świata w trójskoku, który przetrwał 25 lat

Ostatnia aktualizacja: 07.08.2020 11:53
Minęło już 25 lat od 7 sierpnia 1995 roku w Göteborgu atleta z Wielkiej Brytanii, Jonathan Edwards skoczył 18 metrów i 29 centymetrów. Po raz pierwszy została przekroczona granica 18 metrów w trójskoku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

To było wyjątkowo mocne uderzenie pioruna. Usain Bolt w Berlinie rozświetlił niebo

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2020 09:23
Jak szybko można przemieścić 94 kilo na odległość 100 metrów? Okazuje się, że lotem błyskawicy. Usain Bolt 11 lat temu ustanowił niebotyczny rekord w tej konkurencji, jego wynik to 9,58 sek.
rozwiń zwiń