- Uraz Milika wyklucza go z niedzielnego meczu z PSG
- Polak nie wziął udziału w piątkowym oraz sobotnim treningu drużyny
- Trener OM twierdzi, że występ 27-latka stoi pod znakiem zapytania i "wszystko pozostaje w rękach lekarzy"
Milik zszedł z urazem w 60. minucie meczu z Lens. Wcześniej napastnik reprezentacji Polski po raz pierwszy w barwach Marsylii wpisał się na listę strzelców. 26-latek nie wziął udziału w piątkowym treningu marsylczyków.
Informację o kontuzji uda Polaka jako pierwsi podali dziennikarze radia RMC Sport. Ich doniesienia potwierdził tymczasowy trener Marsylii Nasser Larguet. Szkoleniowiec zastrzegł jednak, że Milik może zdążyć na mecz z PSG. - Wszystko w rękach lekarzy - ocenił.
Dzień później RMC podało, iż Milik nie trenował także w sobotę i opuści niedzielne starcie. Klub z Lazurowego Wybrzeża nie odniósł się jednak oficjalnie do tych informacji.
Absencja Polaka byłaby sporym ciosem dla ekipy OM, która i tak ma sporo problemów. Marsylczycy nie wygrali w Ligue 1 od 6 meczów i tracą już 12 punktów do miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach.
Komplikuje się również kwestia obsady stanowiska trenera Olympique'u. Po dymisji Andre Villasa-Boasa tymczasowym szkoleniowcem klubu Milika pozostaje Nasser Larguet, ale media donoszą, że ma go zastąpić Argentynczyk Jorge Sampaoli. Problem w tym, że byłego selekcjonera reprezentacji Chile i Argentyny wciąż obowiązuje kontrakt z Atletico Mineiro, który wygasa dopiero pod koniec lutego. Właśnie wtedy Sampaoli mógłby dołączyć do OM.
Czytaj także:
bg