Nagroda za tokeny Zondakrypto tylko wirtualna. Tomasiak wśród poszkodowanych

Sprawa nagród dla polskich olimpijczyków przybiera coraz bardziej niepokojący obrót i jest związana z aferą giełdy walut Zondacrypto. Wśród sportowców, którzy wciąż nie mogą wypłacić należnych środków, znalazł się Kacper Tomasiak — potrójny medalista igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Skoczek czeka na równowartość 550 tys. zł, sumę otrzymał w formie tokenów od sponsora Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

2026-04-20, 15:39

Nagroda za tokeny Zondakrypto tylko wirtualna. Tomasiak wśród poszkodowanych
Kacper Tomasiak czeka na wypłaty z Zondakrypto. Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Czytaj także:

Zondakrypto tylko wirtualnie. Problem z nagrodami od PKOl narasta

Problem polega na tym, że środki wciąż pozostają „zamrożone”. W mediach jest głośno o tym, że z informacji przekazanych zawodnikowi przez Zondacrypto wynika, że jakiekolwiek działania związane z wypłatą będą możliwe dopiero pod koniec kwietnia. To oznacza, że mimo sportowego sukcesu, realne pieniądze nadal nie trafiły na konto skoczka.

Tomasiak nie jest jedynym w tej sytuacji. Wcześniej o problemach mówił łyżwiarz szybki Damian Żurek, który planował wykorzystać olimpijskie premie m.in. na zakup mieszkania. Zamiast gotówki otrzymał jednak tokeny, których obecnie nie może spieniężyć.

Afera Zondacrypto. Jest kilkuset poszkodowanych

Źródłem zamieszania są kłopoty finansowe Zondacrypto. W ostatnich dniach pojawiły się informacje o utracie płynności przez giełdę i problemach z realizacją wypłat. Choć prezes firmy Przemysław Kral zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, sprawa przybrała poważny obrót — śląska prokuratura wszczęła już formalne śledztwo. Według śledczych liczba poszkodowanych sięga setek osób, a szacowane straty mogą wynosić setki milionów złotych.

Warto przypomnieć, że współpraca PKOl z Zondacrypto została ogłoszona z dużym rozmachem pod koniec października 2025 roku w Monako. Partnerstwo od początku budziło kontrowersje — część działaczy Komitetu miała nie być wcześniej informowana o szczegółach umowy, a sama giełda została m.in. sponsorem tytularnym Centrum Olimpijskiego.

Niedługo później zapowiedziano rekordowe nagrody dla medalistów igrzysk, z zastrzeżeniem, że część środków będzie wypłacana w formie tokenów. W przypadku Tomasiaka oznaczało to 200 tys. zł za każdy srebrny medal i 150 tys. zł za brąz — łącznie 550 tys. zł, których do dziś nie może wykorzystać.

"Mam nadzieję, że dowiemy się o zerwaniu umowy z ZondaCrypto a Prezes Piesiewicz oddając się do dyspozycji Zarządu PKOl przeprosi Olimpijczyków za swoje działania względem nadużycia ich wizerunku i zaufania społecznego. Poniosło mnie?" - napisał w mediach społecznościowych Robert Korzeniowski, czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie.

Wobec narastających wątpliwości prezes PKOl na 20 kwietnia zapowiedział specjalny briefing prasowy, podczas którego ma odnieść się do sytuacji i odpowiedzieć na pytania dotyczące przyszłości nagród dla sportowców. 

Kluby zrywają współpracę z Zondakrypto

W obliczu narastających problemów finansowych Zondacrypto kolejne kluby sportowe zaczynają wycofywać się ze współpracy. Taki zdecydowany krok wykonał Raków Częstochowa, który poinformował o zerwaniu umowy sponsorskiej, choć ta miała obowiązywać jeszcze przez dwa lata. Podobną decyzję podjęły Dziki Warszawa — potwierdził to prezes klubu koszykarskiego z ekstraklasy Michał Szolc. Giełda wciąż pozostaje partnerem innych zespołów, takich jak Lechia Gdańsk, GKS Katowice czy Pogoń Szczecin, a także zagranicznych marek pokroju Atalanta Bergamo i Juventus Turyn. Skala zaangażowania firmy w sport była szeroka — obejmowała również kolarstwo, w tym współpracę z reprezentacją Polski oraz zespołem, w którym startuje Katarzyna Niewiadoma.

Źródło: PolskieRadio24.pl/TVN24, WP Sportowe Fakty/ah

Polecane

Wróć do strony głównej