- Debra Henderson zachorowała na Alzaheimera już po 50. urodzinach
- Kobieta zachęciła swojego syna do uprawiania sportu
- Jeff Henderson został mistrzem olimpijskim podczas igrzysk w Rio de Janeiro, zwyciężając w dramatycznym konkursie
Konrad Bukowiecki zakażony koronawirusem. "Trzeba zacisnąć zęby"
- To jest coś (zdobywanie medali - PAP), co robię, robię dla mojej mamy. To ona sprawiła, że zacząłem uprawiać sport, prowadziła mnie na różne treningi, nie tylko lekkoatletycznie, codziennie - powiedział 32-letni Henderson stacji nbcsandiego.com.
Coraz gorszy stan zdrowia
Mama mistrza olimpijskiego i wicemistrza świata z 2019 r. zachorowała na Alzheimera jako stosunkowa młoda osoba, tuż po 50. urodzinach.
Jej zdrowie pogarsza się systematycznie, ale cały czas motywuje syna, tak jak potrafi. Niewiele osób, nawet z najbliższego otoczenia Debry i Jeffa, sądziło, że będzie mogła patrzeć na przygotowania syna do igrzysk w Tokio.
- Nie może chodzić i mówić, ale na szczęście oddycha i je. Jestem wdzięczny za każdy jej dzień - podkreślił.
W Rio wygrał o centymetr
Henderson w niecodziennych okolicznościach zdobył złoto w Rio de Janeiro, pokonując drugiego zawodnika Luvo Manyonga z RPA zaledwie o centymetr. Amerykanin skoczył 8,38 m.
Zaraz po konkursie zabukował bilety do USA, by cieszyć się sukcesem właśnie z mamą.
- To był najpiękniejszy moment w moim życiu, gdy zawiesiłem jej złoty medal na szyi. Nie wiem, czy to pamięta teraz, ale... myślę, że wówczas czuła radość - dodał.
Czytaj także:
/empe