Spotkanie było dramatyczne, a Zastal nie zamierzał porzucić nadziei na to, by dokonać prawdziwej sensacji - wygrana ze stanu 1:3 byłaby ogromnym sukcesem, w który jeszcze niedawno wierzyli chyba tylko najbardziej zagorzali kibice.
Więcej mówi się jednak o tym, jak doszło do złamania wcześniejszych postanowień dotyczących organizacji "bańki", która miała obowiązywać od półfinałów fazy play-off.
Polski Związek Koszykówki podjął w marcu wyjątkowo kontrowersyjną decyzję, wybierając Ostrów za miejsce rozegrania finałowych spotkań. Będąca wśród faworytów do tytułu Stal zyskała dzięki temu przewagę własnego parkietu. Co więcej, wtorkowe spotkanie pokazało też, że mająca zapewnić bezpieczeństwo "bańka" okazała się fikcją.
Zgodnie z obowiązującymi w dobie pandemii koronawirusa obostrzeniami, hale sportowe są zamknięte dla kibiców. PZKosz w finale dopuszczał uczestnictwo pięcioosobowego "młynu" każdej z drużyn. Zdjęcia pokazują jednak jasno, że na trybunach zasiadło znacznie więcej fanów gospodarzy.
ps