Jeszcze przed walką Kownacki pisał w mediach społecznościowych, że "dzisiejsza noc to być albo nie być". Niestety okazało się, że o tym pojedynku Polak będzie musiał jak najszybciej zapomnieć.
Porażka z Heleniusem oznacza, że Polak prawdopodobnie stracił szansę na mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Fin z kolei przyznał, że liczy na starcie z Ukraińcem Oleksandrem Usykiem.
Koniec trylogii Fury - Wilder. Brytyjczyk znokautował Amerykanina i zachował pas mistrza świata WBC
Już w pierwszej rundzie Polak otrzymał sporo ciosów, a jeden doprowadził do opuchlizny oka, z którą pięściarz zmagał się do końca walki. Po starciu zamieścił wymowny wpis na Twitterze. - Od 1 rundy nic nie widzalem myslalem ze jaja ma troche nizej [pisownia oryginalna] - napisał Kownacki.
Wcześniej z kolei napisał tylko: "Przepraszam".
Adam Kownacki już w marcu 2020 roku skrzyżował rękawice z Robertem Heleniusem podczas gali w Nowym Jorku. Wtedy przegrał w czwartej rundzie, ale prezentował się zdecydowanie lepiej niż podczas sobotniego starcia w Las Vegas.
Głównym pojedynkiem gali w Las Vegas była rywalizacja Brytyjczyka Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) z Amerykaninem Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO). Pas mistrza wagi ciężkiej WBC ponownie został w rękach "Gypsy Kinga".
Czytaj także:
/Twitter/PR24.pl