more_horiz
Wiadomości

Pudzianowski, Lewandowski, Ronaldo i inni - mistrzowie "dorabiają" na drugim etacie

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2021 11:00
Sportowa kariera nie trwa wiecznie. Gwiazdy coraz częściej zdają sobie z tego sprawę i – z większym lub mniejszym powodzeniem – inwestują pieniądze zarobione na boiskach, parkietach, ringach czy stadionach lekkoatletycznych. Jedni promują własne marki odzieżowe, restauracje czy hotele, inni wypożyczają namioty hipoksyjne lub... otwierają „zielone” królestwo.
Mariusz Pudzianowski żadnej pracy się nie boi
Mariusz Pudzianowski żadnej pracy się nie boiFoto: screen/Facebook - Mariusz Pudzianowski

Górski trening we własnym łóżku

Nieco ponad miesiąc temu z dużym zainteresowaniem spotkało się otwarcie restauracji w Warszawie przez Roberta Lewandowskiego. Najlepszy polski piłkarz jest wzorem dla kolegów po fachu nie tylko na boisku. Zarobione na murawie oraz z kontraktów reklamowych pieniądze inwestuje od kilku lat. Zajmował się między innymi promowaniem własnej kawy i napojów izotonicznych, jest też współwłaścicielem agencji marketingowej oraz domu mediowego.

polska jóźwiak 1200.jpg
El. MŚ 2022: Biało-Czerwoni pewni gry w barażach. Potęgi potencjalnymi rywalami kadry Sousy

Inny „Lewy" - Marcin Lewandowski - również myśli o przyszłości. Aktualny medalista mistrzostw świata, a także mistrzostw Europy (zarówno w hali, jak i na stadionie), mimo niepowodzenia na igrzyskach w Tokio nie traci dobrego humoru.

-  Nie myślę już o pechowym biegu w Tokio. To już za mną. Cyferki są tylko w PESEL-u, ja czuję się znacznie młodziej. Zresztą wystarczy spojrzeć na sportowców z innych dyscyplin, którzy odnoszą sukcesy – Roger Federer, Cristiano Ronaldo, Robert Lewandowski. Kiedyś 30-letni lekkoatleta szedł na emeryturę, ja - mając o cztery lata więcej - biję rekordy Polski. Wiele się zmieniło w nawykach - dziś jesteśmy bardziej świadomi i lepiej się odżywiamy. Dzięki temu kariery mogą trwać dłużej.

Marcin chce dbać nie tylko o swoje zdrowie, ale też o innych sportowców - zawodowców i amatorów. Wypożycza namioty hipoksyjne, z których sam często korzysta. Zaangażował się też w produkcję suplementów diety i odżywek.

- Nie ma co ukrywać, że jestem coraz starszy i trudno mi spędzać z dala od rodziny ponad 300 dni w roku. Dzięki stosowaniu namiotów hipoksyjnych wyjazdy na dalekie zgrupowania można nieco ograniczyć. To niesamowita sprawa, gdyż we własnym domu, na wygodnym łóżku, w namiocie można stworzyć warunki wysokogórskie. Oczywiście, nic nie zastąpi wyjazdu na zgrupowanie i trenowania na dużej wysokości w górach, a namiot jest po prostu tańszą alternatywą - zachwala tę wciąż mało znaną metodę treningu nasz olimpijczyk.

Zlatan stracił fortunę

Nie tylko dwóch panów Lewandowskich, oprócz sportowej, prowadzi biznesową działalność. Podobnych przykładów jest wiele.

Popularne wśród gwiazd, nie tylko sportu, jest otwieranie własnej linii odzieży. Od 2008 roku taką ma choćby Cristiano Ronaldo. Zawodnik Manchesteru United, będący - mimo dawno przekroczonej trzydziestki - okazem zdrowia, skupia się głównie na bieliźnie męskiej, sam też często występuje w jej reklamach. Poza tym ma dwa hotele w Portugalii - jeden na Maderze, skąd pochodzi, drugi w Lizbonie.

Twarzą własnej marki odzieżowej jest też Grzegorz Krychowiak. Zaś Piotr Żyła prowadzi firmę zajmującą się produkcją czapek zimowych pod nazwą przywodzącą na myśl jego charakterystyczny śmiech.

Myli się jednak ten, kto uważa, że znane nazwisko to już gwarancja sukcesów w branży modowej. W 2018 roku swoją firmę produkującą buty i ubrania sportowe zamknął Zlatan Ibrahimović. Przez dwa lata przyniosła mu ona 23 mln dolarów strat - głównie z uwagi na cenę zbliżoną do najbardziej rozpoznawalnych marek, przy jeszcze niewyrobionej własnej.

Jedzenie z gwiazdami

Kolejną grupę moglibyśmy ogólnie nazwać restauratorami.

Jednym z najczęściej zadawanych pytań, gdy Lukas Podolski przechodził do Górnika Zabrze, było: czy w Polsce też otworzy własny bar z kebabem? Podobny działa już ponad trzy lata w niemieckiej Kolonii, z którą „Poldi” jest również mocno związany.

Ronaldo 1200.jpg
Liga Mistrzów: świetny powrót Ronaldo do Włoch. Portugalczyk zapewnił remis

Gastronomia to popularny kierunek wśród gwiazd sportu. Swój lokal w Katowicach ma Arkadiusz Milik, a w rodzinnym Rosario w Argentynie – Lionel Messi. Legenda Juventusu Alessandro Del Piero serwuje specjały kuchni włoskiej nie tylko fanom „Starej Damy” – jego restauracje znajdują się bowiem w Los Angeles i – co może nieco dziwić – w Mediolanie.

David Beckham prowadzi restaurację w Makau w Chinach. Za jakość serwowanych tam dań odpowiada celebryta niemal tak znany jak „Becks” – Gordon Ramsay. Z kolei Cristiano Ronaldo swój restauracyjny biznes dzieli z Rafaelem Nadalem i Enrique Iglesiasem.

10 tytułów, 10 pokoi

Agnieszka Radwańska jest właścicielką apartamentów m.in. w Warszawie, Sopocie, Zakopanem czy Miami. W 2018 roku w Krakowie otworzyła hotel.

- Każdy z jego dziesięciu luksusowych apartamentów ma wystrój przypominający miasto, w którym wygrałam jakiś turniej - mówiła przy okazji jednej ze swoich wizyt.

Dodajmy, że Agnieszka wygrała ogółem 20 turniejów singlowych i dwa deblowe.

Siostra „Isi” – Agnieszka – na korcie odnosiła może mniejsze sukcesy, za to biznesowo radzi sobie równie dobrze. Posiada własną markę torebek wyróżniających się kieszeniami, do których można schować buty treningowe.

Z kolei Marcin Gortat – przez lata nasz „jedynak” w NBA – buduje wielką fabrykę kosmetyków. Oprócz tego inwestuje w branżę gier komputerowych. Podobnie legenda Barcelony Gerard Pique – on skupia się jednak głównie na grach mobilnych, dostępnych np. na Facebooku.

Tyson buduje imperium trawki

Mniej typowe zajęcie, zwłaszcza dla profesjonalnego sportowca, znalazła sobie inna legenda „Blaugrany” – Andres Iniesta. Grający obecnie w japońskim Vissel Kobe mistrz świata i Europy otworzył w rodzinnej miejscowości winiarnię. Jej produkty można zamawiać online także w Polsce.

To jednak nic przy branży, którą zajął się legendarny Mike Tyson. W Polsce znany m.in. z promowania jednego z napojów energetycznych, obecnie buduje w Kalifornii prawdziwe imperium… marihuany. W tym stanie jest ona legalna od ponad 20 lat. Podobno już teraz „Iron Mike” zarabia na niej ogromne sumy, część trawki osobiście „przepalając”.

Mieszczące się na 169 hektarach rancho Tysona oferuje także m.in. luksusowy hotel czy pływanie tratwą na leniwej rzece oraz wskazówki dla przyszłych plantatorów. Przypomnijmy, Tyson – wg własnej relacji – już do walki w 2000 roku z Andrzejem Gołotą przystępował pod wpływem trawki – tak miał się bać polskiego boksera.

Przyszły mistrz UFC na „bramce”

Bardziej typowy biznes wybrał Mariusz Pudzianowski. „Pudzian” to prawdziwy człowiek sukcesu – oprócz wielokrotnego mistrzostwa świata Strongman i udanych startów w MMA ma też prężnie działającą firmę transportową. Wyróżnia go to, że wszystkiego stara się doglądać sam. Codziennie wstaje przed świtem i ciężko pracuje, co pomaga mu utrzymać formę. Ciągnik siodłowy, czyli popularnego TIR-a, również umie poprowadzić.

Skoro już jesteśmy przy „Pudzianie”, to nie sposób pominąć, jak duży wpływ miał na to, że wielu zawodników MMA dziś już nie musi łączyć pracy z karierą. Jego przyjście do KSW zwiększyło nie tylko zasięgi tego sportu, ale też kwoty zarabiane przez innych fighterów. Dzięki temu choćby Jan Błachowicz mógł skupić się wyłącznie na treningu. "Cieszyński Książę" sam wspomina, że wcześniej nie było lekko:

- Kiedyś pracowałem jako ochroniarz w Polsce. Pięciu gości przyszło do klubu i zaczęli szaleć, więc ich wyrzuciliśmy. Nas było tylko czterech w klubie, a dwie godziny po tym, jak ich wyrzuciliśmy, wrócili w trzydziestu. Nie daliśmy rady. Nie czekali na nic, weszli razem z drzwiami. Stałem gotowy, wyprowadziłem może dwa ciosy, a potem byłem już na dole, zasłaniając się i czekając, aż wszystko się skończy – opowiadał Błachowicz i dodał, że klasycznej „solówki” nie przegrał nigdy.

Dwóch mistrzów na jednej zmianie

Tzw. bramka w dyskotece to popularne miejsce pracy dla wielu przedstawicieli sportów siłowych. Tak swój epizod wspomina dwukrotny srebrny medalista olimpijski w rzucie dyskiem – Piotr Małachowski:

- Dorabiałem na bramce w klubie Relaks na AWF. Stałem też trochę w małych mieścinach pod Warszawą. Jechałem kiedyś na bramkę do Siedlec, a tam na odprawie Marcin Dołęga. Mieliśmy takie spotkania, na których ustalano, kto do jakiej dyskoteki jedzie, i w to samo miejsce z Marcinem nie trafiłem, ale można powiedzieć, że pracowaliśmy razem. Zdziwiłem się, widząc go tam, był już wtedy znanym sztangistą, kilka medali natłukł.

Marcin Dołęga to trzykrotny mistrz świata i były rekordzista świata w podnoszeniu ciężarów. Karierę na klubowej „bramce” kontynuował już jako znany sportowiec, podczas przymusowej przerwy od startów.

Pieniądze bez krwi i potu

- Czy krew się lała? Wiadomo, że na wioskach pod Warszawą popijali ostro, więc do kilku ciekawych walk doszło – wspomina Małachowski.

Wielu sportowców, żeby zabezpieczyć się przed podobnymi formami pracy czy kłopotami finansowymi, zarobione pieniądze inwestuje jeszcze w trakcie trwania swoich karier. I choć nie każdemu – przykładem Zlatan Ibrahimović – wychodzi to na dobre, to z pewnością mamy do czynienia z pozytywnym i ciągle rozwijającym się trendem.

MK

Zobacz także

Zobacz także