more_horiz
Wiadomości

ME w łyżwiarstwie szybkim: sukces polskich sprinterów w Holandii. "Niesamowita chwila"

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2022 08:55
Polscy sprinterzy w składzie Marek Kania, Damian Żurek i Piotr Michalski zdobyli w sobotę brązowy medal mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim. - Mam już kwalifikację do Pekinu, do tego stałem na podium zawodów Pucharu Świata i teraz jeszcze mam brąz mistrzostw Europy. To jest dla mnie niesamowita chwila - przyznał Kania, który jeszcze niedawno poświęcał się jeździe na rolkach, a nie na łyżwach. 
Marek Kania, Damian Żurek i Piotr Michalski wywalczyli w sobotę w Heerenveen brązowy medal w drużynowym sprincie podczas ME w łyżwiarstwie szybkim
Marek Kania, Damian Żurek i Piotr Michalski wywalczyli w sobotę w Heerenveen brązowy medal w drużynowym sprincie podczas ME w łyżwiarstwie szybkimFoto: Rafał Oleksiewicz/PZŁS

"Niesamowita chwila"

Polacy jechali w ostatnim wyścigu razem z Norwegami. Ostatecznie Piotr Michalski finiszował niespełna sekundę za Haarvardem Lorentzenem, ale wystarczyło to do zajęcia trzeciego miejsca. Zwyciężyli Holendrzy przed Norwegami. – Moje marzenia nie odzwierciedlały tego, co się dzieje teraz. Wiadomo, marzyłem o kwalifikacji olimpijskiej, ale myślałem sobie, że skoro dostałem się teraz do kadry, to na igrzyska może pojadę za cztery lata. A teraz mam już kwalifikację do Pekinu, do tego stałem na podium zawodów Pucharu Świata i teraz jeszcze mam brąz mistrzostw Europy. To jest dla mnie niesamowita chwila – mówił Marek Kania

– Dwa lat temu razem z rodzeństwem pojechaliśmy do Włoch i ominęliśmy jeden cały sezon łyżwiarski. Jak wróciliśmy to już chciałem skończyć z rolkami. Wtedy trener Bartosz Pisarek namówił mnie, żebym jednak postawił na łyżwy. Wystartowałem na mistrzostwach Polski i od tego czasu wszystko zaczęło się zmieniać – dodał Kania.

Wójcik o krok od medalu

Polska ekipa z dużymi nadziejami czekała także na rywalizację sprinterek na dystansie 500 metrów. Blisko medalu była Andżelika Wójcik, która uplasowała się na czwartym miejscu. – To, że jestem poza podium, nie sprawi, że się załamię, czy będę się gruntownie zastanawiać, co poszło nie tak? Ja to wiem i wiem, że jest to jeszcze do naprawy. W tym sezonie mocno poszłam do przodu, patrząc na wyniki i czasy, które miałam na zawodach Pucharu Świata, czy chociażby teraz na mistrzostwach Europy. Moja forma jest stabilna i to powinno cieszyć, bo jest to jakaś „wyjściowa” do tego, żeby popracować nad drobnymi detalami – mówiła Wójcik, która w tym roku wygrała zawody Pucharu Świata w Salt Lake City i pobiła rekord Polski.

Bardziej niezadowolona ze swojego występu była Kaja Ziomek, która uplasowała się na ósmym miejscu w rywalizacji sprinterek. – Zdecydowanie to nie jest miejsce moich marzeń i ten bieg zdecydowanie nie był biegiem moich marzeń. Nie byliśmy szykowani na tę imprezę, bo przygotowujemy się do igrzysk w Pekinie i wszystko podporządkowane jest temu. Wiedziałam, że w obecnej formie nie jestem gotowa na to, żeby tutaj osiągać nieprawdopodobne wyniki. Wiadomo, to są mistrzostwa Europy, ale skupiamy się na tym, co będzie za miesiąc i i to jest nasz główny cel – komentowała Kaja Ziomek.

Dziewiąta w rywalizacji na 500 metrów była Karolina Bosiek. W sobotę na torze Thialf pokazała się także Olga Kaczmarek, która w ostatniej chwili przyleciała do Holandii, by zastąpić przebywającą na kwarantannie Natalię Czerwonkę. Polka w rywalizacji na dystansie tysiąca pięciuset metrów zajęła osiemnaste miejsce.

Przygotowania do Pekinu

Biało-czerwoni podkreślają, że choć w Heerenveen odbywają się mistrzostwa Europy, to jednak ich przygotowania są wyłącznie ukierunkowane na igrzyska w Pekinie. – Teraz potrenowaliśmy trochę mocniej. Z mistrzostw Europy nie wracamy jeszcze do kraju, tylko jedziemy na zgrupowanie do Inzell. Tam skupimy się głównie na elementach szybkościowych i żeby poprawić mój czas otwarcia. Czuję, że brakuje mi szybkości, bo teraz skupialiśmy się na tym, żeby był ciężki trening. Mamy miesiąc i myślę, że zrobimy to, co trzeba – mówiła Ziomek.


– Na pewno jeszcze jest troszkę pracy. Wydaje mi się, że jeśli wszystko pójdzie dobrze i będziemy trenować w Inzell na szybkim lodzie, to na pewno ta forma pójdzie do przodu. Będzie można się już skupić na tym, na czym trzeba i dowieźć to do Pekinu – dodała Andżelika Wójcik.

Niedziela będzie ostatnim dniem mistrzostw Europy w Heerenveen. Zmagania rozpoczną się o godz. 14, a w programie są biegi masowe kobiet i mężczyzn oraz rywalizacja na 1000 metrów kobiet, a także 1500 i 500 metrów mężczyzn. Na tym ostatnim dystansie powalczy m.in. Marek Kania.

Marek Kania przyznał, że to jest dla niego niesamowita chwila po awansie na ZIO w Pekinie i podium w PŚ, dołożył brąz mistrzostw Europy/fot. Rafał Oleksiewicz/PZŁS Marek Kania przyznał, że to jest dla niego niesamowita chwila po awansie na ZIO w Pekinie i podium w PŚ, dołożył brąz mistrzostw Europy/fot. Rafał Oleksiewicz/PZŁS

– Chciałbym, żeby to był dobry przejazd technicznie, żebym był po prostu z niego zadowolony, a takim celem na jutro może być nadzieja, żebym nie zrobił falstartu, bo tego było ostatnio dużo. Chciałbym przestać robić te falstarty, bo to trochę stresujące – powiedział Kania.

Mistrzostwa Europy w Heerenveen, dzień 2.

Kobiety

500 metrów
1. Femke Kok (Holandia) 37.325
2. Angelina Golikova (Rosja) 37.433
3. Daria Kachanova (Rosja) 37.583
4. Andżelika Wójcik (Polska) 37.695
8. Kaja Ziomek (Polska) 38.326
9. Karolina Bosiek (Polska) 38.485
1500 metrów
1. Antoinette de Jong (Holandia) 1:53.811
2. Ireen Wüst (Holandia) 1:54.082
3. Francesca Lollobrigida (Włochy) 1:54.505
18. Olga Kaczmarek (Polska) 2:03.204

Mężczyźni

5000 metrów
1. Patrick Roest (Holandia) 6:11.545
2. Jorrit Bergsma (Holandia) 6:13.474
3. Hallgeir Engebråten (Norwegia) 6:13.675
Sprint drużynowy
1. Holandia 1:19.712
2. Norwegia 1:19.830
3. Polska (Marek Kania, Damian Żurek, Piotr Michalski) 1:20.541


Czytaj także:

/PZŁS

Zobacz także

Zobacz także