Hurkacz wygrywał już 7:6, 5:4. Potem stało się niewytłumaczalne

Hubert Hurkacz stoczył wyjątkowo zacięty pojedynek już na początku turnieju w Rotterdamie. Polski tenisista mierzył się z Aleksandrem Bublikiem. Panowie stworzyli kosmiczne widowisko, bardzo długo walczyli punkt za punkt. Niestety, końcówka tego starcia nie poszła po myśli "Hubiego".

2026-02-11, 17:11

Hurkacz wygrywał już 7:6, 5:4. Potem stało się niewytłumaczalne
Hubert Hurkacz. Foto: Reuters
Czytaj więcej:

Hubert Hurkacz mierzył się z niewygodnym rywalem

Hubert Hurkacz cały czas szuka formy po tym, jak wrócił do gry po poważnej kontuzji kolana i długiej rehabilitacji. Polak pokazał w ostatnim czasie, że stać go na rozgrywanie kapitalnych spotkań, ale nie brakuje też słabszych momentów. Zachwycał w United Cup, ale zostawił niedosyt po swoim występie w Australian Open.

Polak rozpoczął rywalizację w turnieju w Rotterdamie od pojedynku z Aleksandrem Bublikiem. Kazach to doświadczony zawodnik, który najwyżej w historii był na 10. miejscu rankingu ATP. Do tego dysponuje kapitalnymi warunkami fizycznymi i potrafi zrobić z nich użytek. Hurkacz przekonał się o tym w środę.

Bublik zachował chłodną głowę w kluczowej chwili

Pierwszy, wyjątkowo zacięty set padł łupem Polaka, który zdołał pokonać rywala dopiero w tie-breaku. W drugim panowie również długo grali punkt za punkt. Reprezentant Biało-Czerwonych zdołał przełamać przeciwnika dopiero w samej końcówce.

Wydawało się, że ma wygraną na wyciągnięcie ręki, lecz nie wykorzystał przewagi swojego serwisu, kompletnie gubiąc się przy stanie 5:4. Wszystko znów rozstrzygnęło się w tie-breaku, ale tym razem to Hurkacz musiał uznać wyższość rywala. Bublik doprowadził do trzeciego seta i mógł mówić o ogromnym szczęściu.

W decydującej odsłonie znów oglądaliśmy wyrównaną walkę, ale Kazach w samej końcówce najpierw przełamał Polaka, a chwilę później cieszył się z wygranej 6:7, 7:6, 7:5 i awansu do 1/8 finału. Hurkacz zaś na pewno długo będzie wracał do tego spotkania.

Źródło: PolskieRadio24.pl/ps

Polecane

Wróć do strony głównej