Polacy zostali na lodzie. Zemsta prezesa po igrzyskach. "Wstyd i hańba"
Skandal w polskim saneczkarstwie. Według informacji podanych przez Jakuba Pobożniaka prezes PZSSan Zdzisław Ingielewicz chce rozwiązać kadrę seniorów. To właśnie ci zawodnicy reprezentowali Polskę na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie i niedawno publicznie krytykowali działania związku.
2026-03-06, 12:40
- Była faworytką w Indian Wells. Rywalka zaskoczyła Fręch
- Kacper Tomasiak przedskoczkiem w Lahti? Polski sztab szukał ratunku
- Mamy bilans 0-13! Majchrzak staje przed gigantem i może sprawić sensację
Prezes Zdzisław Ingielewicz chce rozwiązać kadrę
Podczas igrzysk w Mediolanie i Cortinie odsłoniły się kulisy polskiego saneczkarstwa. Usłyszeliśmy ostrą krytykę zawodników wobec działaczy. Konflikt pokazał problemy techniczne i organizacyjne - brak nowoczesnych sanek, infrastruktury czy toru treningowego w kraju. To wszystko przekłada się na wyniki sportowe, ale też na atmosferę wokół kadry po największej imprezie sezonu.
Teraz, kilkanaście dni po ZIO, dziennikarz Jakub Pobożniak poinformował za pośrednictwem platformy X, że Zdzisław Ingielewicz, prezes Polskiego Związku Sportów Saneczkowych złożył wniosek do zarządu o rozwiązanie kadry seniorów.
"Ustępujący w maju prezes Polskiego Związku Sportów Saneczkowych złożył wniosek do zarządu o ROZWIĄZANIE KADRY seniorskiej. Tak, by ci zostali na lodzie, za to, że krytykowali nieudolnych działaczy. Wstyd i hańba" - napisał.
Likwidacja kadry seniorów oznaczałaby, że zawodnicy, którzy reprezentowali Polskę na zimowych igrzyskach straciliby stypendia i wsparcie szkoleniowe. Dla wielu z nich może byłby to koniec kariery, jeśli nie będą w stanie finansować własnych treningów i startów w zawodach. Pomysł ten wiąże się również z deklaracją - obecny zarząd federacji ustąpiłby ze stanowisk, aby młodsze pokolenie mogło przejąć stery w polskim saneczkarstwie. Takie słowa padły w wywiadzie.
Głośny wywiad prezesa Ingielewicza
Wcześniej Mateusz Puka z portalu WP Sportowe Fakty rozmawiał ze Zdzisławem Ingielewiczem, który ostro skrytykował zawodników kadry seniorów.
"Może oprzytomnieją. Nasi kadrowicze mieli do tej pory komfortowe warunki, których nie potrafili docenić. Stypendia wypłacane co miesiąc, zorganizowane wyjazdy, sprzęt, stroje, sprzęt mobilny dla fizjoterapeuty, trener przygotowania motorycznego, dietetyk, psycholog, współpraca z pracownikiem naukowym instytutu sportu na wieży startowej. Nie byli przy tym przesadnie rozliczani za wyniki. Jeśli ktoś do tej pory nie był w stanie powalczyć ze światową czołówką, to znaczy, że już tego nie zrobi" - mówił prezes PZSSan.
Ingielewicz w wywiadzie zasugerował, że środki zaoszczędzone z utrzymania kadry seniorów – około 2,3 mln zł rocznie – mogłyby zostać przekierowane na szkolenie młodzieży. "Obecnie w seniorskiej kadrze mamy sześcioro zawodników, na których wydaliśmy w 2025 r. 2,3 mln złotych. To 55 procent naszego budżetu! Kadra seniorów nie wnosi nic do wspólnej kasy. Z FIL (międzynarodowej federacji saneczkowej) otrzymujemy pieniądze jedynie za starty w zawodach juniorów" - dodawał.
Krytyka związku podczas igrzysk
Impreza czterolecia w Mediolanie i Cortinie była dla polskiego saneczkarstwa ważnym momentem sezonu ze względu na sportowe rezultaty. Polskie saneczkarki osiągnęły życiowy wynik zajmując szóste miejsce w dwójkach, ale tuż po zawodach wylały swoje żale.
Zawodniczki, m.in. Nikola Domowicz, otwarcie skrytykowały Polski Związek Sportów Saneczkowych, w tym jego sekretarza generalnego, zarzucając mu, że „przyjechał na igrzyska i tylko przeszkadzał”, a także narzekając na przestarzały sprzęt, który ma już 9 lat i „skrzypi jak stara szafa”.
Na brak profesjonalizmu narzekał też Mateusz Sochowicz, który w Mediolanie był 21. "Aby polskie saneczkarstwo nabrało kształtów, potrzebujemy wsparcia technicznego osób z zachodu (...), wiedzą jak z treningu na trening poprawiać właściwości metalu (...) Nie jest to konstrukcja bomby atomowej" — pisał zawodnik, punktując braki technologiczne i organizacyjne.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ah