Flick skarżył się na godziny przed meczem z Atletico. Błyskawiczna odpowiedź UEFA
Atmosfera przed wtorkowym hitem Atletico - Barcelona jest mocno napięta. Mecz, który wyłoni półfinalistę Ligi Mistrzów, budzi ogromne emocje, a swoje trzy grosze dołożył do tego trener Hansi Flick. Szkoleniowiec "Dumy Katalonii" nie gryzł się w język, lecz doczekał się szybkiej interwencji UEFA.
2026-04-14, 16:14
- Historyczny mecz Polaków? PZPN prowadzi rozmowy
- Autorski plan Igi Świątek. Polka odsłania kulisy
- Niemcy biją na alarm przed meczem Bayernu z Realem. Pogrążył Polaków
UEFA nie zwleka. Flick nie miał racji
Zaledwie kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem wtorkowego hitu Ligi Mistrzów UEFA poinformowała, że odrzuciła skargę Barcelony przeciwko Atletico Madryt po pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Grający w dziesiątkę gospodarze przegrali przed tygodniem 0:2 i są w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem. Protesty dotyczyły sytuacji, która wzbudziła ogromne kontrowersje - chodzi o zagranie ręką w polu karnym.
Komunikat ze strony UEFA, który pojawił się we wtorek, nie pozostawia wielkich wątpliwości. Do incydentu doszło w 54. minucie meczu w ubiegłą środę w Barcelonie, przy prowadzeniu gości 1:0. Po wznowieniu gry Marc Pubill z Atletico zagrał piłkę ręką w polu karnym, tuż po podaniu od swojego bramkarza Juana Musso. Rumuński sędzia Istvan Kovacs nie odgwizdał złamania przepisów, a asystent wideo (VAR) nie ostrzegł go, co wywołało protesty piłkarzy i sztabu Barcelony.
UEFA nie dopatrzyła się tutaj przewinienia i sytuację można uznać za zamkniętą. To jednak nie wszystko, na co narzekał szkoleniowiec "Dumy Katalonii".
Delegaci UEFA musieli... mierzyć trawę
Niemiecki menedżer już po pierwszym treningu na Wanda Metropolitano skarżył się przedstawicielowi UEFA Christianowi Kofoedowi, że trawa jest zbyt wysoka i za sucha. Choć może to brzmieć absurdalnie, trzeba przyznać uczciwie, że w przypadku piłki nożnej diabeł często tkwi w szczegółach. Temat szybko podchwyciły hiszpańskie media, które pisały, że jeśli będzie to konieczne, może dojść do... przycinania trawy.
Władze rozgrywek orzekły jednak, że Flick nie miał w tym przypadku racji. Wtorkowe pomiary pokazały jasno, że gospodarze zrobili wszystko zgodnie z procedurami i narzekania Niemca nie mają przełożenia na rzeczywistość.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ps