Tak Horngacher zareagował na weto zarządu. Trudna rozmowa z Małyszem
Adam Małysz odsłonił kulisy niewygodnej decyzji PZN-u, która postawiła Stefana Horngachera pod ścianą. Mimo wcześniejszych zapewnień, nagły sprzeciw działaczy zmusił go do podjęcia trudnej rozmowy z austriackim szkoleniowcem. – Przeżył to dosyć mocno – powiedział w rozmowie dla skijumping.pl.
2026-04-29, 10:02
- Polski skoczek zawiesił karierę. Przykre informacje od 24-latka
- Legenda nie chce Lewandowskiego w AC Milan. Brutalne słowa Gullita
- Problemy Kamila Majchrzaka. Polak opuści kolejny turniej
Małysz opowiedział o reakcji Horngachera
Powrót Stefana Horngachera do polskich skoków narciarskich nadal nie został rozstrzygnięty. Mimo że od tygodni mówi się o zatrudnieniu Austriaka, przeciągająca się decyzja nie wpływa dobrze na całą sytuację. Działacze PZN zablokowali tę możliwość, tłumacząc się poczekaniem do czerwcowych wyborów, aby nie stawiać nowego zarządu ze sprawami poprzedniego.
Adam Małysz udzielił wywiadu portalowi skijumping.pl. Prezes polskiej federacji opowiedział o kulisach negocjacji w sprawie powrotu Horngachera. "Orzeł z Wisły" ujawnił, jak doświadczony trener zareagował na całe zamieszanie.
- Przeżył to dosyć mocno, na pewno. Ja sam też to przeżyłem, bo było mi zwyczajnie głupio z nim rozmawiać w tej sytuacji. Można powiedzieć, że w pewnym momencie wręcz zapewniałem go, że będziemy razem pracować, więc tym trudniej było do niego zadzwonić i przekazać mu te informacje. Myślę, że niejedna osoba na jego miejscu by się obraziła i zrezygnowała, poszła gdzie indziej. Stefan jednak zna Polskę, zna to środowisko - tłumaczył.
Większe ambicje Stefana Horngachera
- Z jednej strony to człowiek bardzo twardy, który nie pozwala sobie na pewne rzeczy i ma swoje zdanie. Z drugiej – przez ostatnie tygodnie i miesiące włożył naprawdę dużo pracy w przygotowanie całego systemu i tego, jak miałoby to wyglądać.
Dalej Małysz wyjaśnił, że pracując w Niemczech Austriakowi nie było dane wdrażania swoich wizji. Tamtejsza federacja kładła główny nacisk na pracę z kadrą A. On sam chciał stworzyć coś na lata i przekazać swoją wiedzę, aby system nie sprawdzał się wyłącznie przez chwilę.
- Myślę, że dlatego jeszcze nie zrezygnował, nie odłożył wszystkiego i nie odszedł, tylko dalej wierzy, że może pracować z tymi ludźmi – z trenerami, których zna i którym ufa. A to może się udać tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę w to wierzy. I mam takie poczucie, że on w to wierzy - zakończył.
Źródło: PolskieRadio24.pl/skijumping.pl/mw