Ukrainka dłużej już nie wytrzymała. Tak potraktowała ją WTA
Ołeksandra Olijnykowa nie raz, nie dwa mówiła, co tak naprawdę myśli na temat sankcji nałożonych na sportowców z Rosji. Zawodnicy z kraju, który zaatakował Ukrainę wracają do rywalizacji na arenie międzynarodowej w różnych dyscyplinach. W końcu tenisistka nie wytrzymała i ujawniła, co spotkało ją ze strony WTA.
2026-04-30, 13:16
- Śliwka na ratunek. Siatkarz wraca do PlusLigi w wyjątkowych okolicznościach
- Adam Małysz szefem PKOl? "To naprawdę trudna misja"
- Włosi nie mają wątpliwości. Tam zagra Lewandowski. "Woli ten klub"
Tak Ołeksandra Olijnykowa została potraktowana przez WTA
Mimo że od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie minęły ponad cztery lata, tak sankcje sportowe nałożone na zawodników z Rosji są już często tylko teorią. Co jakiś czas słyszymy, że federacje z danych dyscyplin dopuszczają ich do rywalizacji. Swój głos niezadowolenia z takiego obrotu spraw wyrażała między innymi Ołeksandra Olijnykowa. Tenisistka zajmująca obecnie 70. miejsce w rankingu WTA głośno mówiła, co o tym sądzi.
Ukrainka wzięła udział w turnieju w Madrycie. Po odpadnięciu z rywalizacji opublikował posty w mediach społecznościowych, komentując nie tylko postawę WTA wobec wojny za naszą wschodnią granicą i samego konfliktu.
"Byłam pod stałą presją. Wymagano ode mnie, abym - mimo braku jakiejkolwiek zasady dotyczącej depersonalizacji w wywiadach i wypowiedziach - przestała wymieniać zawodników z imienia i nazwiska, ponieważ moje wypowiedzi mogłyby im zaszkodzić. Zaczęto mi grozić karami finansowymi sięgającymi dziesiątek tysięcy dolarów oraz dyskwalifikacją. Moje turnieje (przed meczami, w trakcie ich trwania, po ich zakończeniu) były naznaczone ciągłymi rozmowami z przedstawicielami WTA, którzy przychodzili, aby mnie >>uczyć<<, jak powinnam się wypowiadać - a właściwie, jak powinnam milczeć" - pisała.
Ryzykowny wpis ukraińskiej tenisistki
"Wszystko, co teraz napisałam, naraża mnie na ryzyko. Najprawdopodobniej nie otrzymam odpowiedzi, dlaczego jestem karana za mówienie prawdy - że są zawodnicy, którzy uczestniczą w rosyjskiej propagandzie, biorą udział w propagandowych turniejach, przyjmują >>krwawe pieniądze<< i normalizują wojnę dla zwykłych Rosjan - którzy następnie idą zabijać niewinnych ludzi w Ukrainie - a mimo to nadal grają bez żadnych konsekwencji" - dodała.
Olijnykowa jest rozczarowana postawą światowych władz tenisa. Sama nie ma zamiaru składać broni.
"Wciąż tu jestem. I będę mówić. Nie zgodzę się na zmuszenie mnie do milczenia. Wiem, że bez względu na to, kto próbuje mnie przekonać do czegoś innego, ludzka solidarność mnie ochroni" - skwitowała.
Źródło: PolskieRadio24.pl/interia.pl/mw