Ten temat budzi wiele emocji na Roland Garros. Hurkacz zabrał głos w sprawie sędziów

Roland Garros jest ostatnim dużym tenisowym turniejem, który wciąż korzysta z pomocy sędziów liniowych. W ostatnich latach dominuje elektroniczny system, który jednak także potrafił budzić kontrowersje. Wątpliwości co do tego, które rozwiązanie jest lepsze, nie ma Hubert Hurkacz.

2026-05-28, 09:26

Ten temat budzi wiele emocji na Roland Garros. Hurkacz zabrał głos w sprawie sędziów
Hubert Hurkacz. Foto: Reuters
Czytaj więcej:

Hurkacz fanem nowych rozwiązań

Hurkacz dwa lata temu w meczu 1/8 finału Roland Garros z Bułgarem Grigorem Dimitrowem był tak bardzo rozgoryczony decyzjami sędzi, że w pewnym momencie próbował doprowadzić do jej... zmiany. Polak od dawna był entuzjastą systemu elektronicznego i nawet tego nie ukrywa.

- Łatwiej jest z systemem elektronicznym. Ułatwia grę, przyspiesza ją. Ciężko się z nim kłócić - powiedział w poniedziałek po awansie do drugiej rundy. Roland Garros to ostatni turniej, który tak mocno trzyma się klasycznych rozwiązań.

W 2025 roku z sędziów liniowych zrezygnowano nawet na Wimbledonie, który jest ostoją tenisowej tradycji. Organizatorzy paryskiej imprezy uważają jednak, że oglądanie przez sędziego stołkowego śladu pozostawianego przez piłkę na korcie ziemnym, jest wystarczającą metodą do rozstrzygania spornych sytuacji.

Kontrowersji nie brakuje

Już pierwszego dnia problem z akceptacją werdyktu sędziego miał Pierre-Hugues Herbert, który przegrał z Włochem Lorenzo Sonego 6:7 (3-7), 7:5, 2:6, 6:1, 4:6.

- Spójrz mi w oczy (...) Jeśli po tym mnie nie przeprosisz, nigdy więcej się do ciebie nie odezwę - zrozpaczony Francuz mówił do sędziego po jednej z kluczowych piłek w piątym secie. Są jednak tenisiści, którzy mają złe skojarzenia na myśl o elektronicznym systemie na kortach ziemnych.

Rok temu w Madrycie Alexander Zverev błagał sędziego, żeby zszedł ze stołka i sam się przekonał, że piłka jest wyraźnie autowa, choć system nie zareagował. Niemiec wiedział, że arbiter nie może zmienić decyzji maszyny, ale chciał, żeby ten chociaż się przekonał, jak wygląda „prawda”. Sędzia pozostał na swoim miejscu, a Zverev wyjął telefon i zrobił zdjęcie śladu.

W tym roku w stolicy Hiszpanii zastrzeżenia do funkcjonowania systemu miała Kazaszka Jelena Rybakina, która także chciała, aby sędzia sprawdziła ślad. - To jakby ukradziony punkt - skomentowała później na konferencji prasowej.

W obu przypadkach organizatorzy nie mieli żadnej informacji, aby system miał usterkę. Choć brzmi to dziwnie, to na kortach ziemnych zawodnicy po prostu nie mogą ufać temu, co widzą.

ATP w ubiegłym roku opublikowało film, tłumaczący działanie systemu na kortach ziemnych. Wyjaśniono w nim, że to, jak wygląda ślad, zależy od różnych czynników - czy kort jest suchy, czy mokry, czy jest na nim więcej, czy mniej mączki. Przedstawiono sytuację, w której piłka wydaje się autowa, a po analizie wideo klatka po klatka widać, że jednak zdołała dotknąć linii. Pokazano też odwrotny przypadek - ślad nachodzi na linię, choć uderzenie nie trafiło w kort. Znaczenie ma też trajektoria lotu i szybkość piłki. W dodatku system ma margines błędu, wynoszący około trzy milimetry.

Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/ps

Polecane

Wróć do strony głównej