- Zawsze marzyłem, że jak już będę odchodził z Legii, to będzie jakieś fajne pożegnanie, pełny stadion, będę mógł wyjść z rodziną do kibiców, pomachać im. To najbardziej boli, że nie pozwolono mi godnie się pożegnać. Wiele osób chciałoby, abym przez swoje rozgoryczenie uderzył teraz w klub. O nie. To mój klub, to moje miasto. Tak, mam żal o to pożegnanie i zawsze to we mnie zostanie - powiedział były już zawodnik klubu z Łazienkowskiej.
- To mój klub, tu wygrałem najwięcej, tu najwięcej dostałem, tu najwięcej dałem. Jedyne, czego chciałem, to po ludzku się pożegnać. Liczyłem na to. Tak się nie stało, żal zostanie do końca - podsumował kulisy swojego odejścia.
Skrzydłowy nie zdradził swoich planów na przyszłość.
- Na razie nie podjąłem żadnej decyzji, chciałem zakończyć w Legii, ale się nie udało. Zastanowię się - stwierdził w rozmowie z portalem Radović.
Wychowanek Partizana Belgrad grał dla warszawskiego klubu w latach 2006-2015 i 2016-2019. Czterokrotnie został mistrzem Polski, sześć razy zdobył z zespołem Puchar Polski.
kp