more_horiz
Wiadomości

Ekstraklasa: Raków zapomniał już o Slavii? Jednostronny mecz we Wrocławiu

Ostatnia aktualizacja: 28.08.2022 16:56
Piłkarze Śląska Wrocław ulegli u siebie Rakowowi Częstochowa aż 1:4 w niedzielnym meczu siódmej kolejki PKO BP Ekstraklasy. 
Piłkarze Rakowa Częstochowa pewnie sięgnęli po trzy punkty
Piłkarze Rakowa Częstochowa pewnie sięgnęli po trzy punkty Foto: PAP/Sebastian Borowski

Raków Częstochowa w czwartek w dramatycznych okolicznościach stracił szanse na awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. Od początku meczu we Wrocławiu podopieczni Marka Papszuna wyglądali jednak, jakby nie pamiętali już o porażce ze Slavią Praga.

Raków przeważał od początku 

Już w trzeciej minucie do siatki gospodarzy trafił Bartosz Nowak. Gol nie został jednak uznany ze względu na pozycję spaloną, na której znajdował się dogrywający Fran Tudor. Analiza VAR wskazała, że sędzia Tomasz Musiał podjął słuszna decyzję.

Wicemistrzowie Polski wciąż przeważali. Na bramkę strzeżoną przez Michała Szromnika uderzali Bogdan Racovitan oraz Władysław Koczergin, jednak sporo brakowało im do powodzenia. 

W 14. minucie częstochowianie dopięli jednak swego. Z ostrego kąta uderzał Koczergin, ale Szromnik zdołał odbić piłkę po strzale Ukraińca. Ta trafiła jednak pod nogi Fabiana Piaseckiego, a napastnik "Medalików" nie miał problemu z umieszczeniem jej w siatce.

Wrocławianie nie rzucili się do huraganowych ataków i nie tworzyli sobie groźnych okazji, bo trudno uznać za taką strzał Patricka Olsena, z którym łatwo poradził sobie Vladan Kovacević. 

Groźniej było pod drugą bramką - w 28. minucie szansę na trafienie miał Koczergin, jednak trafił w poprzeczkę. W końcówce pierwszej połowy wynik podwyższyć mógł Piasecki, lecz jego strzał głową po wrzutce Giannisa Papanikolaou był zbyt słaby. 

Śląsk najlepszą okazję miał w doliczonym czasie pierwszej połowy. Z trzydziestego metra bardzo mocno uderzył Erick Exposito, a piłka otarła się o słupek częstochowskiej bramki!

Grad goli po przerwie

Raków kapitalnie rozpoczął drugą część spotkania. W 47. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Nowak, a piłka trafiła do kompletnie niepilnowanego Koczergina. Ten oddał płaski strzał i pewnie pokonał Szromnika. 

Już dwie minuty później golkiper Śląska uratował swoją drużynę przed kolejną stratą bramki. Szromnik z trudem obronił strzał Nowaka z rzutu wolnego. 

Częstochowianie dominowali, ale niespodziewanie podopieczni Ivana Djurdjevicia stanęli przed szansą wyrównania. Arbiter po analizie VAR podyktował rzut karny dla gospodarzy po faulu Kovacevicia na Exposito. W 58. minucie po jedenastki podszedł sam poszkodowany. Hiszpan pewnym strzałem zmylił Kovacevicia i wlał nadzieję w serca kibiców z Wrocławia.

W 64. minucie goście ponownie prowadzili jednak różnicą dwóch bramek. Na prawej stronie piłkę odzyskał Mateusz Wdowiak, który zdecydował się dośrodkować na piąty metr. Tam do piłki dopadł Nowak, który podwyższył prowadzenie Rakowa. 

Faworyci dominowali na boisku - w 67. minucie po raz kolejny interweniował Szromnik, tym razem po uderzeniu Papanikolaou. Dziewięć minut później niecelnie strzelał natomiast Szymon Czyż. Po akcji rezerwowych i wrzutce Iviego Lopeza głową uderzył Vladislavs Gutkovskis. Piłka poszybowała nad poprzeczką. 

Jedna z nielicznych odpowiedzi Śląska miała miejsce w 78. minucie, gdy niewiele do szczęścia zabrakło Matiasowi Nahuelowi. Argentyńczyk uderzył minimalnie obok słupka.


Posłuchaj
00:22 Arsenic Śląsk Kapitan Rakowa Zoran Arsenić cieszy się, że jego zespół świetnie zareagował po odpadnięciu w czwartek w decydującej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy (IAR)

 

Zaledwie dwie minuty później jakichkolwiek marzeń pozbawił jednak wrocławian Wdowiak. Po podaniu Czyża skrzydłowy wygrał pojedynek z wychodzącym z bramki Szromnikiem i podwyższył wynik.

Raków nie dał szans rywalom 

Podopieczni Marka Papszuna wciąż napierali. W 89. minucie po dograniu Nowaka efektownie, ale minimalnie niecelnie uderzył Wdowiak. Minutę później piłkę w siatce umieścił Gutkovskis. Okazało się jednak, iż Łotysz znajdował się na spalonym.

Wysoka wygrana Rakowa była całkowicie zasłużona. Co ciekawe częstochowianie, którzy mają dwa zaległe mecze do rozegrania, odnieśli dopiero pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w obecnym sezonie PKO BP Ekstraklasy.  

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:4 (0:1).

Bramki: 0:1 Fabian Piasecki (13), 0:2 Władysław Koczerhin (47), 1:2 Erik Exposito (58-karny), 1:3 Bartosz Nowak (64), 1:4 Mateusz Wdowiak (80).

Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Patrick Olsen, Dennis Jastrzembski, Javier Hyjek; Raków Częstochowa: Zoran Arsenić, Stratos Svarnas, Bogdan Racovitan.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 11 710.

Śląsk Wrocław: Michał Szromnik – Patryk Janasik, Konrad Poprawa, Daniel Gretarsson, Victor Garcia – Piotr Samiec-Talar (46. Matias Nahuel), Petr Schwarz, Patrick Olsen (59. Caye Quintana), Adrian Łyszczarz (46. Javier Hyjek), John Yeboah (59. Dennis Jastrzembski) – Erik Exposito (83. Karol Borys).

Raków Częstochowa: Vladan Kovacević - Bogdan Racovitan, Zoran Arsenić, Stratos Svarnas - Fran Tudor (46. Mateusz Wdowiak), Szymon Czyż, Giannis Papanikolaou (82. Gustav Berggren), Patryk Kun (71. Wiktor Długosz) - Bartosz Nowak, Władysław Koczerhin (71. Ivan Lopez) – Fabian Piasecki (76. Vladislav Gutkovskis)

Czytaj także:

/empe 

Zobacz także

Zobacz także