Absurdalna afera wokół Tomasiaka. Kazali ukryć jego nazwisko
Polski Związek Narciarski zanonimizował nazwisko Kacpra Tomasiaka na liście powołanych na mistrzostwa świata juniorów. Decyzja ta wynika z nakazu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który powołał się na regułę 40. Karty Olimpijskiej. Przedstawiciele PZN otwarcie krytykują to polecenie.
2026-02-23, 20:24
- Co robił po powrocie z igrzysk? Tomasiak odpowiedział w swoim stylu
- 5 operacji i groźba amputacji. Lindsey Vonn wydała oświadczenie
- Bez zębów, ale ze złotym medalem. Jack Hughes bohaterem USA
PKOl nakazuje ukryć nazwisko Kacpra Tomasiaka. Skoczek jako "Kacper T."
Polski Komitet Olimpijski nakazał Polskiemu Związkowi Narciarskiemu usunięcie nazwiska Kacpra Tomasiaka z oficjalnej grafiki przedstawiającej skład na mistrzostwa świata juniorów w Lillehammer. Zamiast pełnych danych trzykrotnego medalisty olimpijskiego, na liście opublikowanej w mediach społecznościowych w dniu zamknięcia igrzysk, pojawił się wpis "Kacper T.". PKOl uargumentował swoją decyzję regułą 40. Karty Olimpijskiej, która dotyczy wykorzystywania wizerunku sportowców w celach reklamowych.
Źródło: Facebook/Polski Związek Narciarski Na zmienionej grafice PZN zamieścił adnotację informującą, że zgodnie z poleceniem komitetu, pełne nazwisko zawodnika zostanie podane w środę 25 lutego. Przedstawiciele związku narciarskiego nie zgadzają się z taką interpretacją przepisów. Sytuację w rozmowie z serwisem Interia Sport skomentował Jan Winkiel.
— Zgodnie z regułą 40. Karty Olimpijskiej nie wolno korzystać z wizerunku olimpijczyka. My nie korzystaliśmy z niego, dlatego Kacpra nie było na grafice. Umieściliśmy samo imię i nazwisko i to było - naszym zdaniem - logiczne. PKOl zwrócił nam jednak uwagę, że nie wolno używać imienia i nazwiska zawodnika — wyjaśnił Winkiel. — Nie zgadzamy się z tym stanowiskiem PKOl, ale zanonimizowaliśmy nazwisko, by pokazać, z jak absurdalną sytuacją mamy do czynienia — dodał działacz.
Krytyka ze strony PZN. Podwójne standardy Polskiego Komitetu Olimpijskiego
Decyzję PKOl stanowczo skrytykował również sekretarz generalny PZN, Tomasz Grzywacz. Zwrócił on uwagę, że publikacja składu sportowej kadry nie miała w żadnym stopniu charakteru komercyjnego.
— Musieliśmy usunąć nazwisko Kacpra Tomasiaka, bo zdaniem PKOl, ono też jest identyfikacją osobową i podlega ciszy olimpijskiej. W związku z użyciem nazwiska naszego skoczka otrzymaliśmy reprymendę od PKOl. Otrzymaliśmy informację, że nie powinniśmy się posługiwać imieniem i nazwiskiem skoczka. To dziwne, bo nie było żadnej komercyjnej informacji, a był to tylko komunikat o składzie kadry skoczków na mistrzostwa świata juniorów. To jest absurd i brak logiki — powiedział Grzywacz.
Związek wskazuje na niekonsekwencję w działaniach komitetu olimpijskiego, przywołując przykłady innych naruszeń, na które nie reagowano z podobną stanowczością. — Najśmieszniejsze jest to, że w tym wypadku tak bardzo PKOl dba o przestrzeganie reguł Karty Olimpijskiej, a jednak innym pozwalał na wiele więcej. Zakłady bukmacherskie co rusz pokazywały np. Damiana Żurka z logiem STS. I nikt do tego się nie przyczepił — stwierdził sekretarz PZN. W przypadku firm bukmacherskich publikujących zdjęcia Tomasiaka interweniował bezpośrednio PZN, a nie komitet.
Źródło: PolskieRadio24.pl/mg