Lech Wałęsa: ofiar w Kijowie może być jeszcze więcej
Były prezydent deklaruje, że może wybrać się do Kijowa, gdy będą realne szanse na osiągnięcie tam jakiegoś rozwiązania.
2014-01-22, 11:19
Posłuchaj
- To musiało się tak skończyć - tak wydarzenia na Ukrainie komentuje Lech Wałęsa.
W środę ukraińska Prokuratura Generalna oficjalnie potwierdziła śmierć dwóch demonstrantów na ulicy Hruszewskiego w Kijowie. Agencje prasowe informują o trzech ofiarach śmiertelnych.
Zdaniem Wałęsy może być jeszcze gorzej. - Wszystko trzeba postawić na to, by doszło do rozmów - mówi Wałęsa. Jak podkreślił, takich spraw nie rozwiązuje się na ulicy.
Protesty na Ukrainie - zobacz serwis specjalny >>>
REKLAMA
Pytany, czy pojedzie na Ukrainę, mówi, że tylko wtedy, gdy będzie możliwość osiągnięcia tam jakiegoś rozwiązania, bo "lubi wygrywać".
Sprzeczne wersje wydarzeń
Jak podała prokuratura, ofiary śmiertelne to dwaj mężczyźni w wieku 30 i 20-25 lat. Według opozycji, odpowiedzialny za ofiary jest minister spraw wewnętrznych Witalij Zacharczenko. Oponenci władz zaapelowali także do Ukraińców o masową mobilizację na wieczornej manifestacji w Kijowie.
REKLAMA
Espreso.tv
Premier Mykoła Azarow powiedział, że funkcjonariusze MSW nie mają broni palnej, dlatego też nie mogli oni doprowadzić do śmierci demonstrantów. Jego zdaniem, odpowiedzialni za to są oponenci władz. Według premiera, skrajnie prawicowi bojówkarze z radykalnej części Majdanu rozpoczęli zamieszki w centrum Kijowa: napadali na funkcjonariuszy, stosowali białą broń, mieszanki wybuchowe, podpalali samochody, budynki, stosowali terror.
Espreso TV/x-news
REKLAMA
IAR, bk
REKLAMA