W maju wybierzemy eurodeputowanych
Wybory do Europarlamentu zbliżają się wielkimi krokami i pozostało do nich już niespełna trzy miesiące. Powraca jednak pytanie, na ile Polacy są świadomi wagi tych wyborów i czy frekwencja wreszcie będzie wysoka.
2014-03-03, 13:07
Posłuchaj
Wybory do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji zostały przewidziane na okres od 22 do 25 maja 2014. Będą to ósme od 1979 wybory bezpośrednie do Parlamentu Europejskiego. W ich wyniku zostanie wybranych 751 eurodeputowanych. O piętnastu mniej niż w poprzedniej kadencji.
Frekwencja w Polsce jest dramatycznie niska i oscyluje wokół 25 proc.
Kampania wyborcza w Polsce trwa, niektóre partie przedstawiły już swoje listy. Obecnie w kontekście Ukrainy wiele mówi się o dyplomacji, dlatego wybór konkretnych polityków może być uzależniony od ich reakcji wobec wschodniego sąsiada. Liczy się, że zainteresowanie tą tematyką może wpłynąć pozytywnie na frekwencję.
– Frekwencja w Polsce jest dramatycznie niska i oscyluje wokół 25 proc. To naprawdę bardzo mało, ponieważ w Unii Europejskiej średnia frekwencja wynosi około 43 proc. Myślę, że Polacy ciągle nie doceniają znaczenia Parlamentu Europejskiego i postrzegają europosłów przez pryzmat wyborów krajowych – mówiła w PR24 doktor Renata Mieńkowska-Norkieny, Instytut Nauk Politycznych UW.
Celebryci to najgorszy możliwy pomysł
Nie da się ukryć, że funkcja europosła w Parlamencie Europejskim jest bardzo dobrze opłacana. Co za tym idzie, dla wielu polityków jest to podstawowa motywacja. Dlatego na listach tylu celebrytów, aby zdobyć wymaganą liczbę głosów i zająć miejsce wśród eurodeputowanych.
– Celebryci to najgorszy możliwy pomysł jeśli chodzi o wybory do Europarlamentu. Z całą pewnością osoby te nie będą nas sensownie reprezentować. Celebryta nie jedzie do Parlamentu Europejskiego tylko z tego względu, że reprezentuje jakąś grupę, bo jest znany. Może celebryci pociągną frekwencję, ale poza tym nie widzę żadnej zalety ich udziału w wyborach – powiedziała Gość PR24.
PR24/Grzegorz Maj