Pytania o przyczyny i skutki katastrofy
Samolot malezyjskich linii lotniczych lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur został prawdopodobnie zestrzelony. Władze Malezji zapewniły, że będą przekazywać wszystkie informacje o śledztwie ukraińskiej komisji badającej okoliczności zdarzenia.
2014-07-18, 17:45
Posłuchaj
Do tej pory nie zidentyfikowano ciał czterech osób. Na pokładzie samolotu znaleźli się obywatele m.in. takich państw jak Holandia, Wielka Brytania, Kanada, Filipiny, Malezja. Wbrew wcześniejszym doniesieniom wśród pasażerów nie było Amerykanów.
Obraz po tragedii
Pogorzelisko, porozrzucane fragmenty samolotu i rzeczy należące do pasażerów samolotu. Tak wygląda teren, na który spadł zestrzelony pasażerski samolot.
- Na miejscu są służby od nadzwyczajnych spraw. Trwale przebywają również służby ratownicze medyczne Są fragmenty samolotu, bagaży. Fragmenty spalonych ciał leżą odkryte od wczoraj nikt nie prowadzi tu żadnych działań. Lokalni mieszkańcy stale przyglądają się miejscu tragedii - relacjonował Paweł Pieniążek, dziennikarz, który był na miejscu katastrofy.
REKLAMA
Świadkowie zdarzenia
Ukraińcy, którzy znaleźli się w pobliżu miejsca katastrofy twierdzą, że dokładnie widzieli jak doszło do zestrzelenia samolotu Boeing 777.
- W dobrych warunkach atmosferycznych samolot lecący na wysokości kilkudziesięciu tysięcy metrów jest dobrze widoczny z ziemi. Można dostrzec kadłub, skrzydła. Przy ładnej pogodzie można policzyć ile silników posiada maszyna. Jeśli nastąpi eksplozja to wybuch na pewno będzie widoczny - zaznaczył Michał Setlak z Przeglądu Lotniczego.
Międzynarodowa komisja
Ukraińskie władze przedstawiły kolejne dowody mające świadczyć o tym, że za zestrzelenie samolotu odpowiadają separatyści. Eksperci z całego świata analizują przyczyny katastrofy malezyjskiego samolotu. Śledztwo w tej sprawie powinno mieć charakter międzynarodowy.
- Rosjanie odmówili przyjęcia czarnych skrzynek, a separatyści tylko im ufają i tylko im chcą przekazać te dowody. Na miejscu pojawią się obserwatorzy OBWE, ich misja powinna mieć w tej sprawie największe znaczenie. Trzeba też pamiętać, że we wszystkim muszą uczestniczyć Ukraińcy, bo w przeciwnym razie władze Ukrainy nie zaakceptują ostatecznych wyników śledztwa - dodał Anatol Arciuch, publicysta.
REKLAMA
PR24/Paulina Olak
REKLAMA