Czy czekają nas podwyżki cen energii?
Konsekwencje podpisanego w Brukseli pakietu klimatycznego, ataki Brytyjczyków na Polaków na tle rasistowskim, protesty Węgrów przeciwko opodatkowaniu przesyłu danych w Internecie. To główne tematy, które w Polskim Radiu 24 komentował Anatol Arciuch, publicysta.
2014-10-29, 14:46
Posłuchaj
Do 2030 roku Polska nie musi płacić dodatkowych kwot za emisję CO2 – tak wynika z podpisanego w Brukseli przez Ewę Kopacz pakietu klimatycznego. Jednocześnie po upływie tego czasu Polacy zobowiązali się ograniczyć emisję dwutlenku węgla o 40 proc. Czy umowa z Unią Europejską spowoduje podwyżki cen energii?
– Horyzont czasowy 2030 roku jest tak odległy, że bym się w tym w ogóle nie przejmował. Poza tym przyjęte teraz postanowienia mają być ostatecznie zatwierdzone dopiero na światowym szczycie energetycznym w przyszłym roku w Paryżu – powiedział Anatol Arciuch.
Rasizm i ksenofobia w Wielkiej Brytanii
Londyńska policja szuka napastników, którzy pobili Polkę. Był to napad na tle narodowościowym. Powodem niechęci Brytyjczyków do Polaków może być wypowiedź premiera Camerona, który oskarżył emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej o obciążanie systemu socjalnego.
– Cameron jest pod dużym naciskiem skrajnych ugrupowań. Wpływa na niego nie tylko Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, lecz jego własna, konserwatywna partia ma silne skrzydło przeciwników Unii Europejskiej. Paradoksem jest to, że Polacy to taka grupa, która jest w zasadzie bardzo pożyteczna w Wielkiej Brytanii – większość z naszych rodaków pracuje i nie pobiera zasiłków socjalnych. Stanowią oni zagrożenie nie dla systemu socjalnego, lecz dla Brytyjczyków szukających pracy – stwierdził komentator.
Protesty na Węgrzech
Węgrzy protestują przeciwko rządowym planom wprowadzenia podatku od przesyłu danych w Internecie. W ostatnich manifestacjach brały udział tysiące Węgrów.
– Internauci to obecnie jedna z najpotężniejszych grup nacisku. Dla wielu ludzi życie w sieci wytwarza wolność obywatelską. Dodatkowo Węgry - zdaniem Arciucha - są w katastrofalnej sytuacji finansowej, dlatego że ze względów politycznych spłaciły przedterminowo swoje zadłużenia wobec międzynarodowych instytucji finansowych i wyrzuciły banki zagraniczne. Nie ma tam inwestycji, dlatego rząd szuka pieniędzy wszędzie. Jest to jednak bardzo ryzykowne, ponieważ pozornie drobna sprawa może mieć efekt kuli śnieżnej – utrzymuje publicysta.
PR24/Dominika Dziurosz-Serafinowicz