Prokuratorskie zarzuty dla biznesmena Zbigniewa S.

Wyciekły akta śledztwa ws. afery podsłuchowej. Na jednym z portali społecznościowych na profilu biznesmena Zbigniewa S. ukazało się ponad 2 tys. stron akt z postępowania prokuratury ws. afery podsłuchowej. Późnym wieczorem we wtorek policja zatrzymała Zbigniewa S. w sprawie publicznego rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

2015-06-09, 22:14

Prokuratorskie zarzuty dla biznesmena Zbigniewa S.
Prokuratura potwierdziła autentyczność opublikowanych akt ws. afery podsłuchowej i podjęła decyzje o wszczęciu śledztwa. foto: Facebook.com

Posłuchaj

09.06.15 Michał Majewski: „ Można było się spodziewać trafienia akt do sieci(…)”.
+
Dodaj do playlisty

Po kilku godzinach, po przesłuchaniu i postawieniu zarzutu publicznego rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego, został wypuszczony - poinformował o tym sam S. po wyjściu z siedziby prokuratury. Zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze.

Wśród upublicznionych informacji znajdują się m.in. dane osobowe i zeznania dziennikarzy piszących o sprawie i świadków.

Zbigniew S. to przedsiębiorca prowadzący samochodowy komis w Warszawie. Znany jest m.in. ze swoich batalii z Urzędem Skarbowym i policją. Współpracował także z Andrzejem Lepperem. Obecnie biznesmen ma blisko 140 spraw sądowych i prokuratorskich.

– Bardzo negatywnie oceniam pojawienie się w ujawnionych informacjach tzw. wrażliwych danych. Publikowanie takich danych jest niepotrzebne. Natomiast trafienia akt do sieci można było się spodziewać – skomentował w Polskim Radiu 24 Michał Majewski, dziennikarz śledczy.

Natomiast Tomasz Sawczuk z Kultury Liberalnej jest zdania, że ujawnione akta nie wnoszą nic nowego i odwracają jedynie uwagę od ważniejszych problemów.

– Szkoda czasu na zajmowanie się tą sprawą, w której nie ma nic nowego. Wydaje mi się, że rozmowy o stanie szkolnictwa wyższego, służbie zdrowia czy reformie rynku pracy są o wiele ważniejsze od fantazji pana Stonogi o ujawnieniu akt sprawy, która jest w toku i wszystko jest wiadome – ocenił publicysta.

Zbigniew S. przyznał w rozmowie z TVP Info, że czuje się szczęśliwy, że mógł pomóc narodowi. Podkreślił, że jego czyn nie jest przestępstwem. Prokuratura potwierdziła autentyczność opublikowanych akt ws. afery podsłuchowej i podjęła decyzje o wszczęciu śledztwa.

Tzw. afera podsłuchowa wybuchła w czerwcu ubiegłego roku, gdy tygodnik „Wprost” opublikował stenogramy z nielegalnie nagranych rozmów czołowych polityków. Nagrań dokonano w kilku warszawskich restauracjach. Podsłuchiwano m.in. urzędników, byłych ministrów, przedsiębiorców i prezesa NBP. Sprawa wywołała skandal polityczny, który niemal skończył się dymisją rządu Donalda Tuska.

Polskie Radio 24/gm

Polecane

Wróć do strony głównej