Japonia zaczyna sprzedawać broń. Polska wskazywana jako ważny klient
Japonia zmienia pacyfistyczne podejście i zezwala na sprzedaż śmiercionośnej broni i sprzętu wojskowego. - W Japonii nie wykształcił się żaden koncern zbrojeniowy. Za produkcję wojskową odpowiadają działy wojskowe najważniejszych japońskich koncernów: Mitsubishi, Toshiba, Honda - powiedział Paweł Behrendt, Instytut Boyma.
2026-04-23, 21:50
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Japonia zniosła zakaz eksportu broni śmiercionośnej
- Dla wielu osób w Japonii to szok, pacyfizm był przez lata celebrowany - powiedział Paweł Behrendt
- Zwrócił uwagę, że japońskie media wymieniają Polskę wśród potencjalnych kontrahentów
Japoński rząd zatwierdził zniesienie obowiązującego od dziesięcioleci zakazu eksportu śmiercionośnej broni i sprzętu wojskowego. Decyzja ta oznacza historyczną zmianę powojennej, pacyfistycznej polityki kraju i otwiera drogę do sprzedaży uzbrojenia na rynkach międzynarodowych.
Znowelizowane przepisy znoszą obostrzenia, które pozwalały dotychczas na eksport wyłącznie w pięciu kategoriach, m.in. w ratownictwie i transporcie. Od teraz możliwa będzie sprzedaż niszczycieli czy rakiet do krajów, które mają z Japonią podpisane umowy o ochronie informacji niejawnych. Choć sprzedaż broni do państw objętych konfliktem jest zasadniczo zakazana, przewidziano wyjątki "w szczególnych okolicznościach". Będą one uwzględniać narodowe interesy bezpieczeństwa Japonii oraz wsparcie operacji wojskowych prowadzonych przez Stany Zjednoczone w regionie Indo-Pacyfiku.
Posłuchaj
Broń od Mitsubishi, Toshiby, Hondy
- Liberalizacja przepisów postępowała od dobrych 15 lat - powiedział gość Polskiego Radia 24. Przypomniał, że w 1967 roku Japonia przyjęła zasadę, że nie sprzedaje uzbrojenia państwom komunistycznym, państwom objętym embargiem ONZ i państwom zaangażowanym w konflikty. - I w ciągu kilku następnych lat te ograniczenia doszły do takiego stanu, że jedynym państwem, któremu Japonia mogła sprzedawać jakiekolwiek produkty powiązane z wojskiem, były Stany Zjednoczone - wyjaśnił ekspert. Zaznaczył, że było kłopotem dla japońskiego przemysłu, a produkcja tylko na wewnętrzy rynek skutkowała małymi zamówieniami i drogim sprzętem.
Behrendt wyjaśnił, że w Japonii nie wykształcił się żaden koncern zbrojeniowy jak np. Polska Grupa Zbrojeniowa. - Za produkcję wojskową czy na potrzeby sił samoobrony odpowiadają działy wojskowe najważniejszych japońskich koncernów: Mitsubishi, Toshiba, Honda - dodał. Zwrócił uwagę, że dla Mitsubishi zyski z produkcji wojskowej to mniej niż 10 proc. Ekspert zwrócił także uwagę na pacyfistyczne przekonania japońskiego społeczeństwa. Tłumaczył, że firmy nie rozwijały produkcji zbrojeniowej z obawy o szkody wizerunkowe.
Oporne zdobywanie światowego rynku
Wskazał, że sytuacja powoli się zmieniała. Od 2011 Japonia może sprzedawać wyposażenie wojskowe dla misji ONZ i wszelkich misji humanitarnych, a w 2014 wprowadzono pięć kategorii, które definiowały możliwość sprzedaży sprzętu nieśmiercionośnego. - Od tamtej pory zaczęło się stopniowe zachęcanie japońskich koncernów, żeby próbowały wychodzić na światowy rynek, co szło bardzo opornie - opisał. Zaznaczył, że sytuacja zmieniła się w ciągu ostatnich kilku lat. - Wojna rosyjsko- ukraińska, coraz trudniejsze relacje z Chinami, coraz bardziej agresywna postawa Pekinu w Azji Wschodniej - to doprowadziło do pewnych przewartościowań - tłumaczył. Dodał, że jest już pierwsza umowa na sprzedaż fregat do Australii.
Paweł Behrendt poinformował, że nowe przepisy wprowadzają dwie kategorie. Jak wyjaśnił, jest broń, czyli produkty o zdolnościach niszczących i nie-broń. Ta druga kategoria obejmuje cały inny sprzęt wojskowy, systemy rozpoznawcze, radary, systemy walki radioelektronicznej. - Te systemy niezabijające nie są objęte już żadnymi ograniczeniami - mówił. Zastrzegł, że "nadal nie sprzedajemy do państw objętych embargiem ONZ i państw uczestniczących w konfliktach". - Chyba że będzie to miało wpływ na bezpieczeństwo Japonii - dodał.
17 państw na liście
- Broń można sprzedawać tylko krajom, z którymi Japonia ma porozumienia o ochronie informacji tajnych - analizował. Doprecyzował, że ta grupa jest ograniczona tylko do 17 państw. - Tam są oczywiście Stany Zjednoczone, tam jest wiele państw Azji Południowo-Wschodniej, Filipiny, Wietnam, Malezja - wyliczał. - Natomiast z Europy są tam tylko Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy i Szwecja - dodał.
Przyznał, że dla wielu osób w Japonii nowe regulacje to szok. - Ten pacyfizm był przez lata celebrowany. Nagle się okazuje, że sprzęt wojskowy można sprzedawać niemalże jak leci - opisał. Ocenił, ze "Japonia jest dużym potencjalnym producentem uzbrojenia". - Od momentu napaści Rosji na Ukrainę były duże naciski i z Waszyngtonu, i z Europy, żeby Japonia luzowała przepisy - podkreślił. - W 2023 roku była kolejna liberalizacja pozwalająca na sprzedaż amunicji i pocisków, amunicji artyleryjskiej i pocisków rakietowych Stanom Zjednoczonym, które w ten sposób uzupełniały swoje zapasy - dodał.
Japońskie zaległości
Dopytywany, czy Japonia może "namieszać" na rynku uzbrojenia, ekspert odparł: "potencjalnie tak, w praktyce nie do końca". - Przede wszystkim dlatego, że relacje w branży zbrojeniowej buduje się latami, a japońskie koncerny mają na tym polu bardzo duże zaległości - argumentował. - Z uwagi na to, że przez lata produkowano wyłącznie na potrzeby sił samoobrony, to wypracowano wiele własnych standardów, wiele własnych rozwiązań, które niekoniecznie są kompatybilne ze standardami NATO - wskazał na możliwy problem. Wskazał, że Japonia zapowiedziała już większy nacisk na standaryzację z NATO.
Poinformował, że państwa europejskie, w tym Polska wymieniana jest w japońskich mediach jako potencjalnie jeden z najważniejszych i pierwszych klientów. Doprecyzował, że nie chodzi o dostawę broni, ale np. o układy naprowadzania pocisków rakietowych, silniki rakietowe, elektronikę do dronów, systemy antydronowe, nowe systemy walki radioelektronicznej. Zaznaczył, że jeśli chodzi o broń śmiercionośną, główny rynek to Azja Południowo-Wschodnia.
- Ściślejsza współpraca w obliczu zagrożenia. "Japonia też ma problem z Rosją"
- Bestia z Japonii w powietrzu. EC-2 może zakłócać radary wroga
- Trump żartuje o Pearl Harbor. Mina premierki Japonii była bezcenna
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Michał Strzałkowski
Opracowanie: Filip Ciszewski