Eksperci o europejskim sporze dotyczącym uchodźców
Komisja Europejska zaprezentowała nowy plan dotyczący liczby uchodźców przyjętych do Europy. Dodatkowo ma zostać przyjętych 120 tys. osób, co wraz z poprzednią deklaracją daje blisko 160 tys. ludzi. Tymczasem sprawa uciekinierów coraz bardziej dzieli państwa Unii Europejskiej. Goście Polskiego Radia 24 mówili o tym, co może zrobić w takiej sytuacji Europa, a także Polska.
2015-09-08, 14:55
Posłuchaj
Zgodnie z nowym projektem Brukseli Niemcy przyjęliby ponad 30 tys. osób, Francja blisko 25 tys. Do tej pory w Polsce miało się znaleźć 2 tys. uchodźców, ale po zmianie w unijnej deklaracji będzie to 11 tys. Zdaniem Marty Górczyńskiej z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przedstawione liczby uciekinierów są bardziej adekwatne do wielkości Polski.
– Są to dopiero pewne propozycje Komisji Europejskiej i do Polski mógłby przemówić argument solidarności. Tym bardziej, że jesteśmy krajem granicznym Unii Europejskiej. W związku z tym problemy, z którymi zmagają się np. Grecja i Włochy, mogą dotyczyć Polski. Szlaki migracyjne ulegają zmianie i nie wiemy, czy uchodźcy nie zaczną przedostawać się przez Ukrainę i Polskę na Zachód – mówiła prawnik.
Gość Polskiego 24 jest przekonana, że jesteśmy w stanie zapewnić uchodźcom lepsze warunki niż państwa Europy Południowej.
– Nieważne, jakie warunki zapewnimy uciekinierom w Polsce, ale prawdopodobniej będą one lepsze niż w Grecji czy Turcji. Jesteśmy w stanie zapewnić schronienie i wyżywienie, jako minimum egzystencji, czego nie są w stanie zrobić Grecy. Ich system azylowy przestał być wydolny – powiedziała Marta Górczyńska.
Natomiast prof. Bogdan Góralczyk z Centrum Europejskiego UW przyznał w Polskim Radiu 24, że Europa mierzy się z nową wędrówką ludów. Nie była on widziana na Starym Kontynencie w takiej skali od momentu zakończenia II wojny światowej. Politolog wymienił także przyczyny zalewu Europy Południowej przez uchodźców.
– Zachód popełnił liczne i wielowarstwowe błędy. Choćby interwencja w Iraku, której konsekwencją jest powstanie Państwa Islamskiego. Kolejny element to wojna w Syrii i destabilizacja Libii – wyjaśniał ekspert.
– W obserwowanej fali mamy różne kategorie osób. Są uchodźcy, których należałoby przyjmować, bo są doświadczeni przez wojnę. Są jednak też migranci, którzy wykorzystują sytuację, by sięgnąć po lepsze warunki życia i europejskie wsparcie socjalne – uzupełnił prof. Bogdan Góralczyk.
Natomiast prof. Agata Nalborczyk z Zakładu Islamu Europejskiego Wydziału Orientalistycznego UW zwróciła uwagę na to, jak uchodźcy z państw islamskich zostaną przyjęci w Polsce.
– Sprawa religii przyjezdnych jest bardzo istotna. Wiele zależy tez od tego, z jakiego obszaru do nas przybędą. Jeśli są to np. Syryjczycy, to od 10 do 15 proc. z nich to chrześcijanie. Natomiast jeśli mówimy o innych uchodźcach, to mogą oni nie mieć doświadczenia życia z chrześcijanami – wyjaśniała ekspert.
– Negatywne stereotypy wokół islamu to jedno, ale przede wszystkim istotny jest fakt, że potrzebujemy tych uchodźców. Polska zapada się demograficznie i potrzebujemy blisko 150 tys. uchodźców rocznie. W przeciwnym razie ludzie będący obecnie w wieku produkcyjnym nie będą mieli emerytur. Jeśli ktoś jest nacjonalistą i marzy mu się wielka Polska, to powinien chcieć tych uchodźców. W przeciwnym razie Polska będzie mała i słaba – dodał dr Kazimierz Wóycicki, politolog.
Jednym z państw, które przyjmuje najwięcej imigrantów, są Węgry. Tam także problem jest na tyle poważny, że premier kraju zapowiedział budowę muru, który ograniczyłby napływ uchodźców. Zoltan Gregei z Węgierskiego Instytutu Kultury przyznał, że społeczeństwo węgierskie jest bardzo podzielone w kwestii uciekinierów.
– Płot na granicy kazał postawić rząd i nie wszyscy się z tym zgadzają. Oczywiście wśród zwolenników premiera Orbana także panuje podział, ale większość jest za. Opozycja i bardziej liberalna opcja sprzeciwiają się budowie muru. Największym problemem jest liczba uciekinierów, a nie oni sami – tłumaczył Węgier mieszkający w Polsce.
Polskie Radio 24/gm/pj