Mariusz Wach wspomagał się stanozololem. To koniec bokserskiej kariery dopingowego recydywisty?
Stanozolol był substancją którą wykryto w organizmie Mariusza Wacha (31-2, 17 KO) podczas kontroli antydopingowej po listopadowej walce z Aleksandrem Powietkinem (30-1, 22 KO) - czytamy na stronach portalu ringpolska.pl. Pojedynek zakończył się przegraną polskiego pięściarza przez techniczny nokaut w dwunastej rundzie.
2015-12-15, 09:24
Informację o dopingowej wpadce Wacha podały na początku ubiegłego tygodnia polskie media, a potwierdził w czwartek promotor Powietkina Andriej Riabiński.
- Kariera Mariusza nie ułożyła się tak, jak powinna. Wydaje mi się, że teraz ma słaby okres. W walce z Powietkinem nie dostarczył zbyt wielu emocji - mówił tuż po walce z Rosjaninem Andrzej Wasilewski, promotor boksera. Gdy jeszcze nie było wiadomo, że Wach sięgnął po niedozwolone środki Wasilewski podkreślał, że Wach wciąż może liczyć na atrakcyjne oferty. - Jest ciekawym, twardym testerem z dobrym bilansem walk. Pytanie, czy to cel, który go interesuje? Nie skreślałbym go, ale wokół niego powinni być ludzie z większym doświadczeniem - przekonywał Wasilewski. W mgnieniu oka sytuacja jednak uległa zmianie. Federacja WBC, której srebrny pas mistrzowski wagi ciężkiej, był stawką starcia Wach - Powietkin, stanowisko w sprawie Wacha ma zająć w tym tygodniu. "Wikingowi" grozi nawet dożywotnia dyskwalifikacja.
Również na stosowaniu stanozololu, poprawiającego syntezę białka i wspomagającego przyrost "suchej" masy mięśniowej, przyłapano "Wikinga" przy okazji pojedynku z Władimirem Kliczką w 2012 roku. Wach został wówczas zdyskwalifikowany, nie mógł walczyć przez osiem miesięcy.
REKLAMA
Źródło: Foto Olimpik/x-news
ah, ringpolska.pl
REKLAMA