27. rocznica masakry na placu Tiananmen
Dwa tysiące zabitych i około trzy tysiące aresztowanych osób. To nieoficjalne szacunki dramatu, który rozegrał się w nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku na placu Bramy Niebiańskiego Spokoju (Tiananmen) w Pekinie. Rodziny ofiar, należące do organizacji „Matki Tiananmenu” co roku bezskutecznie apelują do władz o śledztwo w sprawie masakry.
2016-06-05, 21:28
Posłuchaj
27 lat temu chińskie władze krwawo stłumiły trwające od połowy kwietnia prodemokratyczne protesty. Trwający siedem godzin atak, z użyciem czołgów i wozów pancernych, zakończył się o świcie.
– Obecnie plac Tiananmen jest szczelnie zamknięty, nawet w nocy. Patrolują go liczni członkowie służb bezpieczeństwa. Dopóki rządy w Chinach sprawują komuniści, to nie ma szans, by stosunek do wydarzeń z 1989 roku zmienił się w jakikolwiek sposób – powiedział prof. Bogdan Góralczyk z Uniwersytetu Warszawskiego.
Bliscy tych, którzy zginęli, domagają się również odszkodowań i ukarania odpowiedzialnych za masakrę. Niestety w Chinach mówienie o tamtych wydarzeniach jest nadal w sferze tabu. Władze zakazują publicznych obchodów i nie zezwalają na otwartą debatę. Pekin od dawna odrzuca krytykę dotyczącą sytuacji w dziedzinie praw człowieka.
Ponadto w audycji rozmowa z Agatą Gostyńską, analityczką Centre for European Reform w Londynie i prof. Leszkiem Jesieniem, europeistą z Collegium Civitas na temat trwającej w Wielkiej Brytanii debaty dotyczącej ewentualnego Brexitu.
Gospodarzem Świata w powiększeniu był Bogumił Husejnow.
Polskie Radio 24/db