Zniżki na reklamy w stołecznych autobusach dla kandydatów PO? Patryk Jaki: to skandal
PiS chce, by prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wyjaśnił doniesienia o 80-procentowych zniżkach na reklamy w MZA dla kandydatów Koalicji Obywatelskiej podczas kampanii samorządowej. Radni rozważają złożenie zawiadomienia do prokuratury i informują o poprawkach, jakie wprowadzono na stronie MZA.
2019-03-29, 15:03
Posłuchaj
W czwartek wieczorem portal DoRzeczy.pl opublikował faktury wystawione jesienią 2018 roku Koalicji Obywatelskiej przez Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie. Wynika z nich, że za reklamy w autobusach i na przystankach niektórych kandydatów Koalicji w jesiennych wyborach samorządowych zapłacono około 20 proc. ich wartości.
"Miejska spółka zależna od polityków PO udzieliła PO 80 proc. zniżki na reklamy na miejskich autobusach. W trakcie kampanii Warszawa była zalana tymi reklamami, teraz wiemy dlaczego. Należąca do warszawiaków spółka robiła to niemal darmo, ciekawe, czy te 20 proc. w ogóle koszty pokrywało" - napisał na Twitterze warszawski radny PiS Sebastian Kaleta.
Podczas piątkowej konferencji prasowej dodał, że rozważa zawiadomienie prokuratury w tej sprawie. - Chodzi między innymi o zawiadomienie dotyczące podejrzenia działania na szkodę spółki należącej do miasta - podkreślił.
Tajemnicza wzmianka
Teraz okazuje się, że na stronie MZA, w zakładce „Reklama na autobusach”, widać wzmiankę o tym, że 28 marca wprowadzono tam zmiany. Nie wiadomo, czego one dotyczą.
REKLAMA
- Cenniki, które znajdują się na stronach, nie są cennikami, które miała PO - powiedział w rozmowie z portalem Tvp.info Jacek Ozdoba, warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości.
Na Twitterze napisał z kolei, że według cennika MZA koszt reklam w jednym autobusie to 1199 zł, podczas gdy PO zapłaciła za 14 autobusów zaledwie 2296 zł.
"Setki tysięcy złotych strat"
Według posła PiS Pawła Lisieckiego takie zniżki spowodowały straty "setek tysięcy złotych" dla budżetu miasta i MZA.
REKLAMA
- Będziemy domagali się od pana Rafała Trzaskowskiego wyjaśnienia tej sprawy - oświadczył. PiS - jak mówił Lisiecki - chce wiedzieć m.in., czy Trzaskowski sam korzystał ze zniżek i czy wśród pracowników MZA są b. kandydaci Koalicji Obywatelskiej w wyborach samorządowych lub członkowie ich rodzin.
"Sytuacja skandaliczna i bulwersująca"
Radny Tomasz Herbich (PiS) ocenił, że gdyby doniesienia DoRzeczy.pl się potwierdziły, to byłaby to sytuacja "skandaliczna i bulwersująca". - Sytuacja, która w naszym przekonaniu jednoznacznie wskazuje na nadużycie władzy; wykorzystanie spółki miejskiej do promocji konkretnych polityków rządzącej opcji politycznej - dodał.
Zapowiedział też, że na najbliższej Radzie Warszawy PiS złoży wniosek, by tą sprawą zajęła się komisja rewizyjna. - Budowanie demokracji lokalnej musi zakładać możliwie jak najbardziej równy dostęp różnych kandydatów z różnych opcji politycznych do tego typu nośników. Tutaj jednoznacznie widzimy, że te standardy są łamane - oświadczył. Według niego jest to przykład na "jaskrawe nadużycie władzy".
Odpowiedź władz ratusza
Rafał Trzaskowski, pytany o doniesienia DoRzeczy.pl, podkreślił, że takie zniżki oferowane są każdemu. - Zawsze zniżki są dla wszystkich. Przy kolejnych kampaniach wyborczych - jeżeli są zniżki, a rzeczywiście one są przy każdej kampanii wyborczej - taka oferta jest kierowana do wszystkich komitetów wyborczych - powiedział.
- W tym przypadku, z tego, co wiem, skorzystały cztery komitety wyborcze i trzeba po prostu tylko i wyłącznie mieć taką wolę - podkreślił. Jak dodał, obok Koalicji Obywatelskiej był to SLD, a także komitet wyborczy Jana Śpiewaka i Bezpartyjni Samorządowcy. - Nie może tu być mowy i nigdy nie będzie mowy o preferencji dla jednej partii politycznej - zaznaczył.
Do sprawy na Twitterze odniósł się też wiceszef MS, b. kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. "Nielegalne finansowanie kampanii wyborczej w Warszawie. Sprawdzimy wszystkie miejskie instytucje" - napisał na Twitterze. Radni PiS rozważają, czy złożyć w tej sprawie zawiadomienie do prokuraturty.
kad
REKLAMA