To chyba jakiś żart?! Historia prima aprilis
1 kwietnia obchodzimy najbardziej żartobliwe święto w roku, nazywane na świecie również Dniem Głupców, Dniem Kłamcy, a nawet Dniem Kwietniowej Ryby. Ale skąd tak naprawdę wywodzi się prima aprilis i jak długo obecne jest w polskiej kulturze?
2021-04-01, 05:45
Nazwa prima aprilis pochodzi z łaciny od prima dies aprilis i oznacza nic innego jak pierwszy dzień kwietnia. Jest to święto obchodzone w wielu krajach na świecie. Polega ono na robieniu żartów oraz celowym wprowadzaniu w błąd innych osób.
Prima aprilis jako
W literaturze XIX-wiecznej znajduje się wiele teorii na temat pochodzenia tego jednego z najbardziej wesołych dni w roku. Jego źródeł doszukiwano się m.in w średniowiecznym Rzymie czy XVI-wiecznej Francji. Za najstarsze ślady primaaprilisowych tradycji można jednak uznać te pochodzące z starożytnego Rzymu i Grecji. Opierały się one głównie na oszukiwaniu.
Prima aprilis można traktować nie tylko jako zabawny obyczaj, ale spojrzeć na niego głębiej, jako na wydzielony z biegu codzienności - ze strefy profanum - czas. Bo z kulturoznawczego punktu widzenia oszukiwanie, kłamstwo czy dowcip, który zaprzecza społecznym normom, jest swoistym świętem. - Kłamstwo jest znakiem przestrzeni, w której obowiązują inne niż ludzkie normy - mówiła etnograf dr Anna Zadrożyńska w audycji "Historia obchodzenia 1 kwietnia prima aprilis".
Posłuchaj
Dlaczego 1 kwietnia?
Zapewne w tym okresie występowało jakieś święto, które wymagało oszukiwania. ‒ Prawdopodobne jest to święto rozpoczynania się nowego roku, które w Rzymie czy Grecji było właśnie wiosną ‒ zauważyła dr Anna Zadrożyńska w audycji Polskiego Radia.
REKLAMA
Inną kwestią jest jeszcze to, że na okolice 1 kwietnia przypada Wielkanoc, traktowana przez chrześcijan jako najważniejsze święto w roku, będące jednocześnie momentem przełomowym. Łączy ono sferę śmierci i zwycięstwo życia. To właśnie w podobnym okresie w czasach pogańskich obchodzono rozpoczynanie się nowego roku, przeniesione później na przełom grudnia i stycznia.
"Żarty" na gruncie ojczystym
Przejawy oszustw można dostrzec również w polskiej obrzędowości. Jednak nie były one związane z kwietniowym świętem żartów, a okresem noworocznym, przeniesionym stosunkowo późno z wiosny na przełom grudnia i stycznia. ‒ Dowcipem, który mógł się powtarzać, było wciąganie ogromnych narzędzi rolniczych na dachy stodół gospodarzy. Albo wciągano również całe wozy, które było bardzo trudno zdjąć ‒ opowiadała dr Anna Zadrożyńska.
Jednak zwyczaje związane z prima aprilis najpierw upowszechniły się w miastach i dworach. Święto miało charakter w dużej mierze miejski. Do Polski przywędrowało z Europy zachodniej. Najprawdopodobniej przejęliśmy je za pośrednictwem Niemiec.
Potwierdzanie prima aprilis w historii Polski można znaleźć już w XVII wieku. W następnym stuleciu popularne były nawet kartki, które wysyłało się znajomym. ‒ Zawierały dowcipy, które miały mylić. Na końcu była dodawana klauzula, w której stwierdzano, że jeśli przyjmiesz, że dzisiaj jest prima aprilis, to się nie obrazisz ‒ opowiadała dr Anna Zadrożyńska.
REKLAMA
Na wsiach to święto nie zdobyło popularności. Oszustwa miały tu charakter czynnościowy i odbywały się od Bożego Narodzenia aż po Wielkanoc, z szczególnym nasileniem w okresie Nowego Roku i karnawału. ‒ Jeśli chodzi o tereny, gdzie zachowało się najwięcej reliktów kultury tradycyjnej, a więc tereny północo-wschodniej Polski, aż po Chełmszczyznę, nie spotkałam tam w ogóle zwyczaju primaaprilisowego 1 kwietnia ‒ mówiła dr Anna Zadrożyńska w audycji "Historia obchodzenia 1 kwietnia prima aprilis". ‒ On nie występuje i jest niemożliwe, żeby zaginął. Miałby prawo trwać do tej pory jak wiele innych utrwalonych w świadomości lub nieświadomości tych ludzi zachowań.
Prima aprilis współcześnie
Współczesne świętowanie prima aprilis w głównej mierze polega na robieniu znajomym żartów oraz publikowaniu nieprawdziwych treści w swoich mediach społecznościowych. Nieodzownym elementem tego święta są również nieszkodliwe fake newsy podawane opinii publicznej przez tradycyjne media, które następnego dnia sprostują te nieprawdziwe informacje.
Jedną z najsłynniejszych tego typu mistyfikacji w 2. połowie XX wieku było podanie przez jedną z głównych telewizji brytyjskich informacji o drzewie, na którym rosło spaghetti. Opublikowany 1 kwietnia 1957 roku materiał opowiadał o szwajcarskiej rodzinie, która zbierała makaron prosto ze swojego "drzewa spaghetti". W tamtym czasie ten rodzaj makaronu nie był popularny w Wielkiej Brytanii i wielu jej mieszkańców skontaktowało się z redakcją telewizji w celu uzyskania porady na temat uprawy tego gatunku drzew.
WP
REKLAMA
REKLAMA