Jak w filmie szpiegowskim. Ogon po białorusku: wideo
Uratowała mnie kamera Al-Dżaziry– opowiada działacz opozycyjny, Franak Wiaczorka.
2010-12-23, 14:19
Posłuchaj
Obrazek z życia na Białorusi: za działaczem, który organizował manifestację solidarności z więźniami wysłano bardzo długi ogon. Jak mówi, przed pobiciem albo aresztowaniem ocaliła go prawdopodobnie tylko obecność kamery telewizyjnej Al-Dżaziry i zainteresowanie dziennikarzy.
Wiaczorka był organizatorem wtorkowego wiecu solidarności z aresztowanymi pod centrum zatrzymań Akrestina na peryferiach Mińska. Na manifestacji obecny był m.in. kandydat w wyborach prezydenckich w 2006 roku Alaksandr Milinkiewicz i jeden z tegorocznych kandydatów, wiceszef partii Białoruski Front Narodowy Ryhor Kastusiou. Akcją zainteresowali się też artyści i muzycy białoruscy. Na zakończenie wiecu ze świecami i latarkami przed więzieniem odpalono wielki fajerwerk.
Długi ogon
Służby specjalne Białorusi zainteresowały się organizatorami akcji. Na krótko aresztowano demokratycznego działacza Michasia Paszkiewicza. Z kolei Wiaczorką, jak sam relacjonuje, zainteresowało się czterech mężczyzn, którzy zaczęli go śledzić. Przez jakiś czas szli w pewnej odległości za nim. Natomiast gdy wsiadł do samochodu, szybko nadjechały dwa wojskowe gaziki, w których ulokowali się jego opiekunowie i ruszyli w ślad za nim. Podróż przez miasto trwała półtorej godziny.
Na szczęście dla Wiaczorki „ogon” KGB też doczekał się własnego „ogona” – dziwną sytuacją zainteresowała się Al-Dżazira, której jeep przez całą drogę jechał śladem Wieczorki i dwóch gazików. Dzięki temu, a także dzięki opiece Alaksandra Milinkiewicza, który przez całą drogę towarzyszył Wiaczorce i odprowadził go pod sam dom, wszystko skończyło siię dobrze: mężczyźni zniechęcili się i odjechali. - Bali się mnie aresztować w obiektywie kamery - mówi Wiaczorka.
REKLAMA
Aby posłuchać relacji białoruskiego opozycjonisty, kliknij ikonkę megafonu w ramce po prawej stronie.
Relacji wysłuchała Agnieszka Kamińska, polskieradio.pl
REKLAMA