Nie tylko Donbas, wojska Putina "na razie" zostają na Białorusi. Sannikau: to nie ćwiczenia, a przygotowania do agresji

- Sytuacja się zmieniła. Już teraz nie można mówić o "ćwiczeniach wojskowych" na terenie Białorusi. Powinniśmy mówić o przygotowaniach do militarnej agresji na Ukrainę przy wsparciu nielegalnego reżimu Łukaszenki, używającego do tych celów terytorium Białorusi - ostrzegł Andrej Sannikau, białoruski działacz, dysydent, b. wiceszef MSZ Białorusi w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl. Ten aspekt, jak podkreśla, jest szczególnie ważny w związku z decyzją Władimira Putina ws. samozwańczych republik i planami posłania tam wojsk.

2022-02-22, 11:30

Nie tylko Donbas, wojska Putina "na razie" zostają na Białorusi. Sannikau: to nie ćwiczenia, a przygotowania do agresji
Wojska rosyjskie zostaną na Białorusi po "ćwiczeniach" - ogłosiła strona białoruska. Foto: Henadz Zhinkov/Xinhua News Agency/FORUM

- Jeśli nadal będziemy się oszukiwać, że na Białorusi trwają niewinne ćwiczenia, że ​​możemy wierzyć oświadczeniom zarówno reżimów Rosji, jak i Łukaszenki, to nie dostrzeżemy wyraźnie zagrożeń, najpoważniejszych od czasów II wojny światowej - powiedział Andrej Sannikau w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.

- Co więcej - kiedy naśladuje się język kłamców, tym samym się ich wspiera - zaznaczył, nasz rozmówca, dodając, że propagandzie Moskwy i Mińska chodzi o to, by zaciemnić obraz rzeczywistości.

 - Społeczność międzynarodowa, światowi przywódcy muszą domagać się wycofania wojsk rosyjskich z terytorium Białorusi. Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale nadal jesteśmy niepodległym państwem, które nie ma zamiaru stwarzać zagrożenia dla naszych sąsiadów. To nie Białoruś zagraża naszym sąsiadom, to Łukaszenka - podkreślił Andrej Sannikau.

Więcej w rozmowie.

REKLAMA

Czytaj także:

***

Ćwiczenia wojskowe Rosji i Białorusi wcale się nie kończą - taki komunikat przedstawiła strona białoruska. Mówili o tym w weekend Alaksandr Wolfowicz, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi. Potem potwierdził tę informację m.in. minister obrony Białorusi. W piątek o tej sprawie rozmawiali zapewne Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin.

Obecność wojsk rosyjskich na Białorusi rodzi szereg problemów - to i zagrożenie dla Ukrainy, i dla suwerenności Białorusi, i dla flanki NATO.

Andrej Sannikau, białoruski opozycjonista, b. wiceszef MSZ Białorusi: Sytuacja się zmieniła. Teraz już nie można mówić o "ćwiczeniach wojskowych" na terenie Białorusi. Powinniśmy mówić o przygotowaniach do militarnej agresji na Ukrainę przy wsparciu nielegalnego reżimu Łukaszenki, wykorzystującego do tych celów terytorium Białorusi.

To nie ma nic wspólnego z ćwiczeniami. Nie powinniśmy mówić o manewrach wojskowych. Bo przecież naprawdę nie jest to "kontynuacja" ani "rozszerzenie" ćwiczeń.

Ma pan rację. Oprócz cytowania przekazu propagandowego, powinniśmy rozszyfrowywać, co on tak naprawdę oznacza. Bo Putin i Łukaszenka poprzez propagandę usiłują maskować rzeczywistość.

Na Białorusi widzimy nagromadzenie wojsk. Stanowi ono zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale także dla bezpieczeństwa europejskiego i międzynarodowego. Musimy to jasno powiedzieć.

REKLAMA

Ale jednocześnie musimy wyraźnie stwierdzić, że korzystanie z terytorium Białorusi jest nielegalne, ponieważ rządy Łukaszenki nie mają legitymacji. Nie został wybrany w wyborach ani uznany przez społeczność międzynarodową.

Możemy zatem mówić o okupacyjnym reżimie Łukaszenki, który jest wspierany przez Kreml. I trzeba dodać, że to bardzo niebezpieczna sytuacja.

Putin przez cały czas gra. Musimy o tym pamiętać. Jeśli nadal będziemy się oszukiwać, że na Białorusi trwają niewinne ćwiczenia, że ​​możemy wierzyć w wypowiedzi zarówno reżimów Rosji, jak i Łukaszenki, to nie dostrzeżemy jasno zagrożeń, najpoważniejszych od czasów II wojny światowej.

Nie można powtarzać propagandy.

Kiedy bowiem naśladuje się język kłamców, udziela się im wsparcia.

REKLAMA

Jak pan słusznie powiedział, Łukaszenka i Putin próbują zamaskować swoje rzeczywiste plany na różne sposoby i trzeba o tym pamiętać. Tymczasem nawet ćwiczenie wojskowe Sojusznicze Zdecydowanie w takiej skali, kilka miesięcy po ćwiczeniach Zapad, są bardzo podejrzanym i agresywnym posunięciem, jeśli patrzeć na kontekst. Potencjalnie zagrażały Ukrainie, Zachodowi.

Wszystkie poprzednie edycje ćwiczeń Zapad były przygotowaniem do tego typu operacji. Pamiętamy scenariusz ataku nuklearnego na Warszawę podczas ćwiczeń Zapad w 2009 roku.

Wszystkie te wielkie ćwiczenia na terytorium Białorusi z udziałem wojsk rosyjskich były najwyraźniej przygotowaniem do agresji.

Eksperci zauważają, że Rosja zbroi armię przez ostatnie 20 lat. I to nie była sztuka dla sztuki.

Oczywiście.

Pozostaje pytanie, czy i kiedy rosyjskie wojska mogą zostać usunięte z Białorusi. Co pan o tym myśli?

Ugrupowanie Europejska Białoruś, które reprezentuję, już złożyło oświadczenie, że wojska muszą natychmiast opuścić teren, ponieważ stacjonują tam nielegalnie.

REKLAMA

Społeczność międzynarodowa, światowi przywódcy muszą domagać się wycofania wojsk rosyjskich z terytorium Białorusi. Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale nadal jesteśmy niepodległym państwem, które nie ma zamiaru stwarzać zagrożenia dla naszych sąsiadów. To nie Białoruś zagraża naszym sąsiadom, to Łukaszenka.

A kiedy mówimy o deeskalacji sytuacji ze strony Rosji, jednym z głównych kroków w deeskalacji byłoby wycofanie wojsk rosyjskich z terytorium Białorusi.

***

Rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

REKLAMA

***

Czytaj także:

***

Potencjał militarny Rosji i Ukrainy (opr. Maciej Zieliński/PAP) Potencjał militarny Rosji i Ukrainy (PAP)

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej