Marian Pankowski. Emigracyjny pisarz, który "szargał świętości"
Sławę zdobył przede wszystkim dzięki kontrowersyjnym powieściom "Rudolf" i "Z Auszwicu do Belsen. Przygody", w których nawiązał do swoich wojennych przeżyć z czasów pobytu w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych. Wielokrotnie oskarżany był o szarganie pamięci o zmarłych. 3 kwietnia 2011 roku w Brukseli zmarł pisarz, tłumacz i poeta Marian Pankowski.
2025-04-03, 10:00
Niedoszły skoczek i skrzypek, który został poetą
– Urodziłem się w Sanoku 9 listopada 1919 roku w rodzinie robotniczej. Ojciec pracował w fabryce wagonów, a mama była piękną ciałem, myślą i dowcipem blondyną z Przedmieścia sanockiego – wspominał Marian Pankowski na antenie Polskiego Radia – W Sanoku skończyłem szkołę powszechną, a potem ośmioletnie gimnazjum.
Jak sam przyznawał, nie od razu wiązał swoją przyszłość z pracą literacką. Jako młody chłopak myślał raczej o zostaniu sportowcem lub muzykiem. – Gdy miałem dziesięć lat, chciałem zostać mistrzem skoku wzwyż. Miałem długie nogi, więc myślałem, że się nadaję. Pokonał mnie jednak tęgi, niski i krótkonogi chłopak, który skoczył wyżej ode mnie. Wtedy uświadomiłem sobie, że sprawa moich skoków jest przegrana – mówił Marian Pankowski w audycji z cyklu "Zapiski z przeszłości". – Później chciałem zostać wirtuozem skrzypiec i kompozytorem. Pewnego razu mój brat i ojciec słuchali, jak grałem na tych skrzypcach. I w końcu jeden z nich powiedział: "Nie słyszysz tego, jak fałszujesz?". Tym mnie obudzili i z bólem zrezygnowałem z mojego marzenia o byciu muzykiem – dodał.
Posłuchaj
Literaturą Pankowski zainteresował się niemal przez przypadek. Ponieważ chciał zaimponować swojej pierwszej dziewczynie, zaczął pisać dla niej wiersze. – W wieku jakichś szesnastu lat po raz pierwszy się zakochałem w pewnej Ani i zaistniałem jako poeta. Pisałem dla niej wiersze i składałem obietnice, że gdy opublikuję tomik poezji, to jej go zadedykuję. Spełniłem tę obietnicę, bo gdy po wojnie mój pierwszy tomik "Wiersze pompejańskie" ukazał się w Brukseli, to zadedykowałem go moim rodzicom i Annie – wspominał.
Szalone studenckie lata
W 1937 roku Marian Pankowski wyjechał do Krakowa, gdzie podjął studia na tamtejszym uniwersytecie.
REKLAMA
– Rodzice mi mówili: "Słuchaj, zapisz się na prawo, bo po prawie wszędzie znajdziesz pracę". Tak też zrobiłem, chociaż z ciężkim sercem, bo mnie to prawo zupełnie nie interesowało. Na szczęście niedaleko prawa znajdował się budynek wydziału polonistyki, gdzie w wolnych chwilach często przesiadywałem. W końcu powiedziałem sobie: "Dość tego biegania z miejsca na miejsce" i napisałem do mamy, że zmieniam fakultet. Odpisała mi krótko: "Jak sobie pościelesz…". No i pościeliłem sobie fantastycznie.
Jako twórca zadebiutował w 1938 roku na łamach lwowskiego pisma "Sygnały". W druku ukazał się wówczas jego wiersz "Czytanie w zieleni". Swoje dzieła publikował również m.in. w "Gazecie Polskiej" oraz w katowickim miesięczniku literacko-artystycznym "Fantana". Pankowski przyjaźnił się wówczas z poetą i reportażystą Wojciechem Żukrowskim, przyszłym pisarzem i politykiem Tadeuszem Hołujem oraz z Karolem Wojtyłą, których poznał podczas studiów polonistycznych. – W latach studenckich Wojtyła znany był z tego, że nie miał grzebienia i włosy czesał palcami. Ułożyłem o tym nawet fraszkę: "Młodym rybom brak podniebień, czy Wojtyła ma już grzebień?" – wspominał ze śmiechem.
Posłuchaj
W Brukseli i "Kulturze" Giedroycia
Powiązany Artykuł
German Death Camps - zobacz serwis edukacyjno-społeczny
Naukę Pankowskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim przerwał wybuch II wojny światowej. Przyszły pisarz brał udział w wojnie obronnej 1939 roku, a następnie wstąpił do Związku Walki Zbrojnej. 2 marca 1942 roku został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu w Sanoku. Do końca wojny przebywał w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Gross-Rosen i Bergen-Belsen.
REKLAMA
Posłuchaj
Pod koniec lat 40. XX wieku Pankowski wyjechał do Brukseli. Podjął studia slawistyczne na tamtejszym uniwersytecie, a po ich ukończeniu został wykładowcą polonistyki. W latach 50. XX wieku rozpoczął współpracę z paryską "Kulturą" Jerzego Giedroycia. Marian Pankowski przede wszystkim pisał wówczas recenzje i eseje literackie, a także zajmował się przekładem polskiej poezji na język francuski oraz niemieckiej i francuskiej na język polski.
Posłuchaj
W 1958 roku przestał pracować w "Kulturze". Pankowski tłumaczył na antenie Polskiego Radia, że wpływ na zerwanie współpracy z Giedroyciem miał jego wyjazd do Polski z 1958 roku. Założycielowi "Kultury" nie spodobały się bowiem entuzjastyczne relacje Pankowskiego z kraju. – Ja mu podpadłem, ja go tak właściwie w pewnym sensie zdradziłem. Bardzo mnie lubił, cenił i z wzajemnością. W końcu wiele mu zawdzięczam. To dzięki niemu te moje początki pracy dziennikarskiej przyjęto jako coś konkretnego i inteligentnego – mówił Pankowski na antenie Polskiego Radia.
Sprzeciw wobec twórczości polskich romantyków
Pankowski przede wszystkim zasłynął jako autor licznych powieści i opowiadań. Jako prozaik zadebiutował w 1959 roku dziełem "Matuga idzie. Przygody".
Posłuchaj
Powiązany Artykuł

Polska na wygnaniu. Wielka Emigracja pozwoliła nam przetrwać
W swoim debiucie Pankowski w swoisty sposób wyśmiał patriotyzm, tradycyjną polską literaturę martyrologiczną, spuściznę romantyków oraz nawiązujący do niej dorobek współczesnych Pankowskiemu polskich pisarzy emigracyjnych. Widać to wyraźnie już w pierwszych scenach powieści.
REKLAMA
Narrator wspomina czasy swojego dzieciństwa, jak "chodził brzegami pól i lasów, chodził brzegiem rzeki" i w ten sposób - jak sam przyznaje - "patetycznie i zarozumiale" wita się z czytelnikiem. Chwilę później okazuje się, że narrator jest siedzącym w barze mężczyzną, który zdążył już wypić siedem piw. Pankowski zadrwił w ten sposób z "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza i jego słynnej inwokacji. W drugim akapicie poeta sparafrazował zresztą fragment dzieła wieszcza - "A wszystko przepasane jakby wstęgą... Nie przepasane. Przerżnięte brzytwą, równo i aż do kości".
Pisarz pokazał również, że za główne źródło inspiracji uważa dzieła stojące w cieniu kanonu polskiej literatury, "kulturę niską", traktaty barokowe i poezję Bolesława Leśmiana. Widać to chociażby w warstwie językowej "Matugi" - Polska u Pankowskiego jest "Kartoflanią", a bohaterowie powieści często mówią językiem przypominającym chłopską gwarę.
Powieść pisarza nie została dobrze przyjęta przez krytyków i czytelników, z których wielu uznało, że utwór jest po prostu za trudny, niezrozumiały, zbyt odważny i za bardzo bezkompromisowy.
Pankowski i jego przeżycia obozowe
W 2000 roku Pankowski opublikował jedno ze swoich najpopularniejszych dzieł - powieść "Z Auszwicu do Belsen. Przygody", w której zawarł opis swoich doświadczeń z czasu pobytu w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych. Jak tłumaczyła filolożka prof. Krystyna Latawiec na antenie Polskiego Radia, Pankowski nie był fanem "celebry". Nie lubił, gdy opiewano jedynie męstwo, wytrwałość i odwagę więźniów, a pomijano sprawy związane z ich codziennością. W swoim dziele opisał więc dotąd pomijane wątki obozowej rzeczywistości - m.in. temat seksualności, w tym homoseksualizmu, w lagrze i współpracy więźniów z Niemcami. Z tego powodu był wielokrotnie krytykowany. Przede wszystkim zarzucano mu, że podaje fałszywą, uproszczoną wizję obozowego życia i szarga w ten sposób pamięć ofiar.
REKLAMA
Posłuchaj
Nie było to pierwsze kontrowersyjne dzieło pisarza poświęcone tematyce obozowej. W 1980 roku opublikował powieść "Rudolf", w której przedstawił historię przyjaźni Polaka, profesora uniwersyteckiego i dawnego więźnia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego z byłym żołnierzem Wehrmachtu.
Posłuchaj
Obszerny dorobek artystyczny Mariana Pankowskiego obejmuje jednak nie tylko wiersze, poematy, tłumaczenia, eseje i recenzje literackie oraz powieści. Twórca z powodzeniem pisał także utwory sceniczne – jego dramaty zostały skompilowane i wydane w tomach "Teatrowanie nad świętym barszczem" (1968), i "Nasz Julo czerwony i siedem innych sztuk" (1981).
Źródło: Polskie Radio/jb
REKLAMA