W TU 154M nie mogło być rosyjskiego nawigatora
Z danych 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego wynika, że od roku 2002 żaden polski samolot wojskowy nie miał na pokładzie rosyjskiego tak zwanego lidera.
2011-01-08, 07:29
"Nasz Dziennik" wyjaśnia, że jest to niezgodne z procedurami NATO. Gazeta przypomina, że polski akredytowany przy MAK pułkownik Edmund Klich po dziewięciu miesiącach wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej uznał, że główną jej przyczyną był brak w składzie załogi polskiego wojskowego samolotu rządowego tak zwanego lidera. Lider - rosyjski nawigator wojskowy, "Szturman", miałby, według Klicha, prowadzić korespondencję z rosyjskimi kontrolerami z wieży w Smoleńsku i kontrolować manewry dowódcy polskiej załogi majora Arkadiusza Protasiuka przy podejściu do lądowania.
"Nasz Dziennik" podkreśla, że według procedur NATO - lider nie może być w załodze nawigatorem, ponieważ nie ma prawa korzystać z zainstalowanych w samolocie urządzeń nawigacyjnych. Nie może też - jak to sugeruje Klich - niczego kapitanowi zabronić ani występować w roli kontrolera jego działań. Gazeta przypomina również, że z danych 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego wynika, że od roku 2002 żaden polski samolot wojskowy nie miał na pokładzie rosyjskiego lidera. A w tym czasie wykonano kilkaset lotów w kierunku wschodnim, w tym kilkanaście do Smoleńska.
rr
REKLAMA