Po odebraniu Nobla nie wróciła na Białoruś. Żona Bialackiego mieszka w ukryciu

2023-05-11, 13:30

Po odebraniu Nobla nie wróciła na Białoruś. Żona Bialackiego mieszka w ukryciu
Natalia Pinczuk na prezentacji książki "Aleś" (Warszawa, 24 marca 2023 roku). Foto: PolskieRadio24.pl/ Agnieszka Kamińska

Żona Alesia Bialackiego, która w grudniu ubiegłego roku w Oslo odebrała w imieniu męża Pokojową Nagrodę Nobla, pozostała w Norwegii w obawie przed szykanami na Białorusi. Obecnie mieszka w ukryciu na południu kraju - podała telewizja NRK, która odwiedziła Natalię Pinczuk.

- Na Białorusi żyłam w strachu każdego dnia, przez pierwszy okres w Norwegii również, teraz jest już lepiej - powiedziała Natalia Pinczuk w wywiadzie podczas spaceru po lesie. Adres jej zamieszkania jest zastrzeżony.

Małżonka Bialackiego wyjaśniła, że jest w Norwegii ze względu na własne zdrowie i nie wie, jak długo pozostanie na emigracji. Jednocześnie podkreśliła, że nadal walczy o uwolnienie męża. - W tej chwili nie mam z nim żadnego kontaktu. Bardzo się boję o to, co się z nim teraz dzieje - przyznała.

10 lat pozbawienia wolności

Na początku maja Bialacki został przewieziony do kolonii karnej w Gorkach. W marcu szefa białoruskiego centrum praw człowieka Wiasna skazano na 10 lat pozbawienia wolności, m.in. za "kontrabandę" oraz "finansowanie protestów".

Natalia Pinczuk, oglądając zdjęcia z procesu, na którym Bialacki miał ręce skute z tyłu kajdankami, podkreśliła: "Chodziło o pokazanie, że mimo otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla, surowe warunki zostają utrzymane".

W Oslo 10 grudnia Pinczuk, odbierając Pokojową Nagrodę Nobla, wygłosiła w imieniu męża mowę, na którą złożyły się jego notatki i wcześniejsze wypowiedzi. Reżim Łukaszenki nie pozwolił Bialackiemu na napisanie przemowy.

- Nagroda Nobla należy się wszystkim moim znajomym obrońcom praw człowieka, wszystkim działaczom obywatelskim, dziesiątkom tysięcy Białorusinów, którzy doświadczyli pobicia, tortur, aresztowania oraz pobytu w więzieniu - podkreślił w noblowskiej mowie Bialacki, cytowany przez żonę.

Przypomniał, że "sądy pracują jak taśmociąg, skazani są transportowani do kolonii karnych, a ich miejsce zajmują nowe fale więźniów politycznych".

Czytaj więcej:

PAP/nt

Polecane

Wróć do strony głównej