Nowe przepisy o neutralności płciowej i męskie wyzwanie. Nianiek albo niania?
Prawna rzeczywistość związana z przepisami, które weszły w życie pod koniec grudnia 2025 roku, jest doskonałą okazją, by przypomnieć o pewnym językowym zadaniu. Jak określić mężczyznę, który pracuje w przedszkolu? Albo w zakładzie kosmetycznym?
2026-01-14, 07:47
Przepisy dotyczące neutralnych płciowo nazw stanowisk pracy weszły w życie 24 grudnia 2025 roku – zobowiązują one pracodawców do stosowania neutralnego języka w treści ogłoszeń o pracę i na etapie rekrutacji.
Zmiany te od początku budziły kontrowersje wśród pracodawców. Przedstawiciele biznesu zwracali uwagę na brak oficjalnych wytycznych oraz katalogu neutralnych nazw zawodów. Wątpliwości zgłaszali także językoznawcy, którzy podkreślali, że obowiązek stosowania neutralnych nazw stanowisk został nałożony bez dostosowania oficjalnej klasyfikacji zawodów oraz bez wskazania jednolitych wzorców językowych.
O tym, jak w tej nowej prawnej rzeczywistości radzą sobie autorzy ogłoszeń o pracę – w tym o stosowanych strategiach językowych – pisaliśmy już obszernie. Zmiany w "Kodeksie pracy" są jednak okazją, by przypomnieć o ogólniejszym, niedotyczącym tylko nazw zawodów, wyzwaniu, jakie stawia przed swoimi użytkownikami polszczyzna.
Mężczyzna z żeńską końcówką
Polska gramatyka określana jest mianem męskocentrycznej. Dlaczego? Chodzi tu choćby o dominację rzeczowników męskich dotyczących nazw funkcji czy zawodów (stąd teraz próba zasypania tej różnicy feminatywami). Albo – szukając głębszych wyznaczników tego męskocentryzmu – chodzi o zasadę, wedle której grupy różnopłciowe (lub takie, w których płeć jest nieznana) określa się w polszczyźnie męskoosobowo. Zatem: "studenci proszeni są o…", "wszyscy nauczyciele powinni…".
Nawet fakt, że kilka z "najbardziej męskich" rzeczowników polszczyzny – "mężczyzna", "tata" – ma typowo żeńską gramatyczną końcówkę, nie łagodzi rzecz jasna tej wspomnianej językowej asymetrii. Dlatego tym ciekawsza jest sytuacja językowa, w której podstawą do utworzenia nowego, męskiego słowa jest jego kobiecy odpowiednik.
Przedszkolanin i cała reszta
– Mamy na przykład słowo "przedszkolanka". Jaki jest jego męski odpowiednik? Pewnie "przedszkolanek" – mówił w Polskim Radiu Mateusz Adamczyk, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak dodał, ma świadomość, że dla niektórych słowo to może brzmieć "niepoważnie". – Ale to jest kwestia przyzwyczajenia. Niektórzy się uśmiechną, niektórzy się zdenerwują, ale zaręczam, że gdy będziemy używać tych słów coraz częściej, one nam się po prostu osłuchają i nie będą już dla nas takie śmieszne, jak na przykład właśnie "przedszkolanek".
Temat nazw męskich zawodów utworzonych od nazw żeńskich (w tym podobnie ujęte kwestie przedszkolne) pojawił się również w innej radiowej audycji. Prof. Katarzyna Kłosińska – językoznawczyni, przewodnicząca Rady Języka Polskiego – zapytana o męski odpowiednik słowa "przedszkolanka" wskazała, że najprawdopodobniej mogłoby być to określenie "przedszkolanek".
A co z "panem kosmetyczką"? – "Kosmetyk". Choć tu oczywiście mamy sytuacje trudne. Dlatego że albo się nie przyzwyczailiśmy do jakichś form, albo to słowo, które utworzylibyśmy na przykład jako męskie, jak ten "kosmetyk", z czym innym się kojarzy – mówiła prof. Katarzyna Kłosińska.
Dodajmy jeszcze, że w "Słowniku języka polskiego" pod redakcją Witolda Doroszewskiego (powstałym w latach 1958-1969) odnotowano również słowo "przedszkolanin". Ma ono, według słownika, dwojakie znaczenie: "wychowanek albo wychowawca przedszkola".
Najpierw położny, potem nianiek
Problemowi tworzenia "odżeńskich nazw męskich" przyjrzała się w swojej znakomitej publikacji "Nianiek, ministra i japonki. Eseje o języku i płci" prof. Jolanta Szpyra-Kozłowska. Językoznawczyni przypomniała, że nazwy tego typu nie stanowią w polszczyźnie nowości, choć do licznych nie należą. Do tego zbioru można by włączyć takie słowa, jak "wdowiec", "małżonek", "gwiazdor", "siostrzeniec", ale i "babiarz", "laluś" oraz "feminista".
Również tak popularne w najnowszej polszczyźnie słowo "wiedźmin" sytuuje się wśród "odżeńskich form". Choć tu – jak zaznaczała prof. Jolanta Szpyra-Kozłowska – nie ma bezpośredniego znaczeniowego powiązania z "wiedźmą" (ta na co dzień nie zajmowała się potworami).
Wśród nowych nazw zawodów czy funkcji sprawowanych przez mężczyzn, a wziętych z form słownikowych żeńskich, można natomiast wymienić, za wspomnianą publikacją, przynajmniej kilka. Są to nie tyle określenia "oficjalne", obecne w słownikach, ile potencjalne lub wskazywane przez uzus, występujące w tekstach.
Jakie to zatem słowa? "Nianiek" (podobnie jak w radiowym materiale: Babcia, niania czy nianiek? Opieka nad dzieckiem bez tajemnic), "położny" ("położnik", "pan położna"), "pogodynek" ("pogodyn") czy "szwacz". Kiedy zaś mężczyzna zajmuje się przede wszystkim domem, porzuciwszy tradycyjny etat, użytkownicy polszczyzny określają go słowami "gospodarz domowy", "kur domowy", "gospodyń domowy", a nawet "gospoś" (domowy wciąż i nieustająco).
Źródło: Polskie Radio/IAR/jp
Jolanta Szpyra-Kozłowska, "Nianiek, ministra i japonki. Eseje o języku i płci", Warszawa 2021.